niedziela, 28 października 2012

Jest słońce!


Witam serdecznie!

Od rana same pozytywne rzeczy:
Świeci słońce! 
A po wczorajszym pogodowym szoku (nieprzeciętnie zimno i śnieg)
nie było to oczywiste...


... jest niedziela, co mówi samo za siebie ;)
wolny dzień, z którym można zrobić wszystko!


Zgodnie z obietnicą dzisiaj kolejna porcja czerwieni....
Truskawki to oczywiście mały żart ;)
Mini patera Country Field znaleziona w tk itd. ;) 
Klosz kupiony oddzielnie, ale pasuje!
Wszystko wyjęte z kredensu.....


Obrazek z kwiatami wyhaftowała ciocia Ania.


Ogromną misę w kształcie przypominającym kwiat 
wypatrzyłyśmy podczas zakupów z Mamą i to dzięki niej znalazła się w domu :)
Tutaj z nektarynkami, teraz głównie z jabłkami.


Biały, lniany obrus pokazywałam już w zimowym poście
Często zamiennie stół przykrywam lnianym, beżowym.


Od dłuższego czasu szukam figurki Maryi w tradycyjnych kolorach.
 Niestety do tej pory bez rezultatu, ale...
udało mi się znaleźć na pchlim targu grafitową!
 I chociaż na początku miałam plany przemalowania jej na biało,
zostawiłam  w oryginale.
Nie żałuję!


Życzę Wszystkim dobrego tygodnia!
Mnie czekają liczne spotkania z rodziną i znajomymi
 oraz wizyty gości, 
z których bardzo się cieszę i na które szykuję :)

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze.
 Milo mi, że wciąż odwiedzają mnie nowe osoby,
 a stali Czytelnicy powracają z każdym postem!
Do zobaczenia!


niedziela, 21 października 2012

Na chwilkę


Witam!

Temperatura tej jesieni nas rozpieszcza,
warto więc, choć na chwilę powrócić do letnich klimatów!
Dziś odstępstwo od czerwieni, na rzecz pasteli.


Naszyjnik z fluorytami zrobiłam już jakiś czas temu. Pasuje do sukienek i zimowych swetrów :)
Lampion w marokańskim stylu kupiłam podczas jednej z podróży, w małej galeryjce. Później podobny widziałam w Almi Decor.


Trudno mi się rozstać z lnem. Szukam sposobu na jego noszenie, nawet podczas chłodów ;)


W końcu polka dot zaczyna znajdować zwolenników nawet wśród zagorzałych minimalistów ;)
Więcej ostatnio w projektach wnętrz kropek niż pasków....
U mnie od zawsze, w każdej postaci!


Udanego tygodnia i obiecuję: następny post będzie już w kolorze czerwieni :)


czwartek, 18 października 2012

Dzień dobry!


Dzień dobry!

Wszystko wskazuje na to, że to będzie dobry dzień!

A dlaczego miałby taki nie być? ;)


Okazuje się, że każda rzecz może znaleźć swoje zastosowanie.
Stary imbryczek pozbawiony pokrywki i filiżanki
może służyć za... dozownik do płynu do naczyń, przynajmniej do czasu 
znalezienia nowego :)


 Nie tylko mnie się spodobał...


Życzę wszystkim dobrego dnia!


niedziela, 14 października 2012

Rozgrzewka...



Witam serdecznie!

W ostatnich postach wspominałam o większych, kolorystycznych zmianach, 
jakie nastąpiły w naszym domu.
Nie mogłam oprzeć się urokowi czerwieni, 
pomimo iż dotąd nigdy nie byłam jej fanką w urządzaniu wnętrz. 
Teraz jednak doceniam jej ocieplające właściwości,
w sam raz na chłodną porę roku!


Kącik wypoczynkowy zyskał ostatnio nowy charakter.
Jak było kiedyś możecie zobaczyć tutaj
Oprócz białych, czerwonych i czarnych drobiazgów pojawił się długo wyszukiwany przeze mnie podręczny stolik. Szukając drewnianego zwróciłam uwagę na metalowy, w marokańskim stylu. Nie byłam przekonana, odchodziłam i wracałam, jednak nie mogłam go zostawić i przyjechał ze mną do domu.
Problemem był jego złotawy kolor. Długo nie mogłam się zdecydować co z nim zrobić. 
Radziłam się Dagi i Ushii. W końcu, zgodnie z zasadą:
 Nie wiesz na jaki kolor przemalować, maluj na biało ;)  
zyskał nowy wygląd.


Szklane blaty (dziękuję Rodzicom) stworzyły problem, który rozwiązał się wraz z wygraną candy w felt label Otrzymałam szare plasterki pomarańczy, które idealnie chronią powierzchnię stolika.
 Prawdziwą niespodzianką były jednak filcowe broszki, które wysypały się z paczki :)
Dziękuję!
Idealne do swetrów i marynarek. Chwilowo zaczepiły się nawet na poduszkach!


Północne klimaty na poduszce z sh.
 Jag alskar dig! To wyznanie miłości w języku szwedzkim. 
Podłużne czerwona i biała to klasyczne, lniane poszewki z Zara Home.
Donica w paseczki - vintage.


Czarno-biała poducha to prezent od Mamy.
 Przypomina obecną na wielu blogach poduszkę z nowej kolekcji Ikea:)


Kącik z kanapą to zapowiedź następnych postów, niebawem znów pojawią się czerwone akcenty, 
jednak zawsze z umiarem. Niedługo pokażę drugą część pokoju dziennego, a także kuchnię i małą łazienkę.


Dziękuję wszystkim za odwiedziny!
Życzę dobrego tygodnia!
Po intensywnej, ale miłej sobocie leniwie spędzam ten dzień.
Czytam nowy numer Werandy, popijam kawkę i skubię torcik lodowy, 
który zrobiłam wczoraj, ale o tym to już w innym poście :)


A to stolik przed zmianą, wytarte, antyczne? złoto,
 ale miał w sobie potencjał ;)


Do zobaczenia!



poniedziałek, 8 października 2012

Jesienna aura


Witam wszystkich zmarzlaków!

Ja też próbuję przyzwyczaić się do nowych temperatur...
I zachłannie łapię każdy promień słońca. 
Lato oficjalnie pożegnałam ostatnią kawką na powietrzu...
chociaż... kto wie... może jeszcze będzie niejedna?


Czerwony, emaliowany dzbanek i dwa kubki do kompletu dostałam od mamy. 
Długo leżakował zanim doczekał się oficjalnej prezentacji ;) 
W domu pojawił się czerwony kolor w dawce dotąd niespotykanej!


Jabłonki, które reklamowały się tutaj nie rozczarowały. Owoce wysypują się z koszy i misek stając się główną, jesienną ozdobą domu :)


Miniaturowy, wiklinowy koszyk oraz prawdziwy druciak to zdobycze z targu staroci. 



Z RM mogłabym mieć wszystko! Jeśli nie mogę, cieszę się nawet serwetkami w pasy ;)
W tle coś na rozgrzewkę: malinowa nalewka w kolorze pięknej czerwieni... 
no i małe co nieco :)


Jesienną makatkę wyhaftowała przed laty moja babcia. Kiedyś wieszano ją na gwoździach, ja trenuję  przyklejanie na rzepy ;) 
Macie jakieś inne pomysły na bezinwazyjne przytwierdzenie czegoś do ściany?


Dłuższe wieczory sprzyjają łupaniu orzechów, jest ich u nas mnóstwo!


Dzisiaj wizyta na werandzie, ale niedługo pokażę, jak bardzo zmieniło się w środku oraz
 jaki kolor rozgrzewa mnie w chłodne dni.
Nowe kolory, małe nabytki, nowy-stary stolik, który zdążył już przejść metamorfozę, 
a także drobiazgi, które sprawiają, że każdego dnia cieszę się wchodząc rano do kuchni.
Dużo się zmieniło...
Jedno jest pewne: energii do zmian i renowacji mi nie brakuje! Na razie....

Dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze odnośnie stolika moich babć.
 Cieszę się, że tak wiele osób docenia stare, rodzinne pamiątki, 
nawet jeśli nie są one cennymi antykami.

Do zobaczenia!








poniedziałek, 1 października 2012

Babciny stół i parę złotych myśli...


Witam serdecznie!

Słowo się rzekło, zgodnie z obietnicą dzisiaj prezentuję odnowiony przeze mnie stół.
Od kiedy pamiętam stał u babć (to długa historia ;) w kuchni przy oknie, zawsze przykryty ceratą.
W szufladkach były same skarby: kredki do oczu, gumki do włosów, spinki i wiele innych ciekawych dla małej dziewczynki rzeczy.
Tak, to zdecydowanie znaczący mebel mojego dzieciństwa. 
Jego historia sięga jednak wiele lat wstecz. 

Kiedy II wojna światowa dobiegła końca babcia wraz z rodzicami i siostrą, 
mieszkający w Horodzieju pod Nieświeżem musieli przenieść się w głąb Polski.
 Tereny wschodniej Polski znalazły się odtąd w granicach Związku Sowieckiego.
W długą podróż zabrali kilka większych mebli. Stół, szafę, metalowe łóżko. 
Wszystko dziś stoi w naszym domu.


Od dawna wiedziałam, że blat stołu pozostanie nietknięty.
 Po zeszlifowaniu starej warstwy pomalowałam podstawę białą farbą. 
Szuflady i blat noszą wszystkie ślady przeszłości.
Inspiracją były dla mnie meble firmy Riviera Maison, którą bardzo lubię. 
Jej specjalnością są meble robione ze starego drewna z odzysku.
 Im starsze, bardziej spatynowane drewno, tym lepiej i ... drożej :)
Dlatego nawet zdziwione miny niektórych gości na widok pękniętej deski
 czy też dziur po gwoździach nie nakłonią mnie do pomalowania blatu. 
Każdy sęk na wagę złota!


 Stół stanął w pokoju do pracy i służy jako biurko, 
 Ukończyłam go dwa tygodnie temu, a wciąż nie mogę się nim nacieszyć!
Lubię przy nim siedzieć i patrzeć w dal.  
Niebawem powstanie tutaj również mała galeria zdjęć i obrazków. 

To have joy one must share it

Szuflady są oczywiście wypełnione różnymi drobiazgami :)


Dwa szklane słonie to tylko część mojej małej kolekcji.
Wiecie co? Uwielbiam słonie...


 Ten tekst dodaje mi otuchy ;)
Dobrze myśleć, że kiedy się chce, można zrobić wszystko!


Niełatwo było zabrać się do pracy, ale kiedy już zaczęłam.... efekty sami widzicie.

"Nie wolno niczego nie robić tylko dlatego, że nie można robić wszystkiego" (I.Turgieniew)
Te słowa wzięłam sobie do serca....


A tak było... po lekkim oszlifowaniu. 
Miałam czterech małych pomocników, więc poszło szybko ;)


Pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników! 

Dekonstrukcja

Witam ciepło w ten naprawdę zimny dzień! Ostatnie, piękne jesienne dni odchodzą już chyba w przeszłość, a pogoda sprzyja życiu domowemu...