poniedziałek, 1 września 2014

Dobry sen



Witam w pochmurny, deszczowy dzień!
Nic, tylko zakopać się pod kocem i przespać ten czas.
Nie jestem wybredna, do dobrego snu potrzebne mi jest tylko miękkie okrycie.
I odpływam...


W sypialni znów pastelowo, nie mogę jakość wyjść z tych słodkości.
Nawet na przecenie w Zara Home wybrałam różowe, mięciutkie poduchy.





Ciemniejszym punktem jest tu stolik. 
Ożywia pozostałe, delikatne elementy.


Monotonię kolorystyczną: róże, fiolety i biel przełamuje
 kilka turkusowych elementów, na przykład puzderko na biżuterię.
Tych nigdy nie za dużo :)



G. do tej pory nie narzeka na kolor,
zdjął tylko z szafki małe lampiony.
Bo gdzie odłożyć zegarek i książkę?!


Uroczą, kolorową akwarelę znalazłam na targu staroci.
Jeszcze nie zdecydowałam, gdzie ją zawieszę.
Tymczasem zasłania kontakt ;)


Zamieniłam też kwietne gałki do szuflad na prostsze,
 mniej rzucające się w oczy.



Jak to się stało, że podczas urlopu nie zdążyłam nadrobić zaległości prasowych?!
Kolejne magazyny piętrzą się i przypominają, jak szybko pędzi czas...


Wiem, że już niejeden raz pokazywałam Wam tego storczyka.
No, ale jak tu się nie pochwalić?
Jeszcze nigdy nie miał tyle kwiatów :)


Jestem fanką malarstwa Joanny Sarapaty.
Zanim kupię jej obraz ;)
zachwycam się szkatułką na biżuterię, którą dostałam od Rodziców
na Święta!
Jeszcze nie zdążyłam jej Wam pokazać, a już pojawiła się 
kolejna seria obrazów na pudełkach, filiżankach itd.


Korci mnie, żeby spróbować tutaj wprowadzić nowe kolory:
czerń, grafit, szarości, granat.
Mam wrażenie, że o barwach dominujących w sypialni zdecydowała duża,
 kolorowa donica. Cała reszta stara się do niej dopasować.
Może już czas na coś nowego? :)

A jak Wasze jesienne już domy.
Dostają nowe szaty?

pozdrawiam!

marta





poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Panna Etoile


Witam!

Kilka drobiazgów, które zgrały się w całość.
Każda z innej bajki, ale razem ładnie się komponują.
Na tyle ciekawie, żeby zrobić kilka ujęć i pokazać je tutaj.



Pudełka w modne romby kupiłam w niewiadomym jeszcze celu.
Jak wiele innych rzeczy, po prostu mi się spodobały :)
Może posłużą do zapakowania prezentu,
albo po prostu jako kolejne miejsce do przechowywania
i rzecz, która cieszy oko :)



Pochodzą z duńskiej firmy Miss Etoile, której produkty coraz częściej 
można spotkać w sklepach.
Firma słynie z wszelkich akcesoriów
 do dekorowania stołów i upiększania przyjęć.


A róże w moim ulubionym kolorze...
Chyba już nieraz o tym pisałam :)


Różowe puzderko to prezent od przedszkolaka Wiktora :) 


Teraz kiedy robi się coraz chłodniej i szybciej zapada zmrok
chętniej sięgam po świece i kominki zapachowe.
Do wypróbowania nowy wosk. 
Intrygująca nazwa i tak bardzo kojarzy się z latem.



Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze.
Chociaż bloga prowadzę od 2011 roku,
za każdym razem cieszę się, 
że interesują Was zmiany w moich wnętrzach :)
To mnie inspiruje do realizowania kolejnych pomysłów.


Pozdrawiam serdecznie!

marta







środa, 20 sierpnia 2014

Królowa lata


Gladiola szturmem zdobywa letnią przestrzeń.
To zdecydowanie jej czas!
Lubię ją w różnych kolorach,
ale teraz preferuję w słonecznych odcieniach. 


Paterę z kaczką znalazłam na targu staroci.
Już niedługo ruszam w dobrym towarzystwie na kolejne łowy.


Kolorki wciąż jeszcze letnie.
Z trudem przychodzi mi pogodzenie się z myślą, że niedługo skończą się słoneczne dni,
podwieczorki na tarasie i schnące na wietrze pranie. 


Cieszę się, że powoli w sklepach pojawiają się papierowe dekoracje.
Pompon został kupiony ze względu na kolor.
Zabawnie wygląda podwieszony pod żyrandolem.



Chociaż lato się niebawem skończy, a ja pewnie zaraz zmienię dekoracje i dodatki,
to nie mogłam się oprzeć tej świecy.
Oprócz koloru, od którego nie mogłam oderwać wzroku,
wabił mnie jej zapach.
Dominuje brzoskwinia :)


Wciąż zastanawiam się czy nie zrobić czarnego napisu na wiklinowym abażurze
Czy ktoś zna skuteczną technikę malowania, która pozwoli uniknąć rozlewania farby na wiklinie?
Proszę o podpowiedź :)


Dziękuję Wam bardzo za liczne komentarze pod postem o tarasie.
Myślałam, że wszyscy są na wakacjach, a tu proszę: 
Jesteście, Czytacie, Komentujecie....

Do zobaczenia!

marta



piątek, 15 sierpnia 2014

Na tarasie


Witam!

Na tarasie miło płynie czas...
szczególnie kiedy zrobiło się tu trochę porządku :)
Zapraszam do obejrzenia.



Nowością jest płotek pomalowany na szary kolor.
Chciałam, żeby był prosty i delikatny. 
Stał się koniecznością kiedy obok zamieszkała bestia ;)
w postaci uroczej labradorki, która i tak zawsze znajdzie sposób, 
żeby przedostać się do środka na długie powitanie :)


Długo szukałam rośliny, która ożywiłaby to miejsce.
W końcu udało mi się znaleźć sundavillę w mieszanych kolorach.  
Wkrótce dołączył do niej lampion, który dostaliśmy w prezencie.



W wakacje szaleję z wypiekami.
Nie ma weekendu, żebym czegoś nie przygotowała.
Co oczywiście sobie wypominam zaraz po niedzieli :)
Jeśli jednak zdarzy mi się nie mieć czegoś w zanadrzu,
 zawsze odwiedzają nas niespodziewani goście. Po co kusić los?

Tutaj tartaletki wypełnione kremem budyniowym i owocami
oraz tarta borówkowa z mascarpone i wanilią, mniam!


Od Cioci Ani dostaliśmy dwa urocze lampiony z ptaszkami.


Mam nadzieję, że zbliżające się wieczory nie będą zbyt chłodne
i uda się drugą połowę sierpnia spędzić na powietrzu! 


Oleander obficie obdarza kwiatami.
Chyba rewanżuje się za cieplarniane warunki 
zimą, jakie miał w domu ;)


Jeśli lubicie ogrodowe klimaty to pokażę Wam jeszcze 
kilka ujęć kwitnących roślin.
 Każdy pąk na posadzonych przez siebie kwiatach cieszy podwójnie!

pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!

marta








czwartek, 7 sierpnia 2014

Powiew świeżości



Witam!

Z głośników sączy się śpiew Marizy,
zasłonki delikatnie ruszają się na wietrze,
a powietrze zrobiło się lżejsze.

Lubię chłodne wieczory po spiekocie dnia.
Wydają się nie mieć końca.
I to jeden z bezsprzecznych atutów lata :)

Mam ochotę na nowy kolorek...


Koral był tu w ubiegłym roku, chyba nigdy nie pasuje tak dobrze,
jak latem.
Rozwesela.

Drewnianą miseczkę ze słoniem mam z czasów, kiedy afrykańskie dodatki były 
bardzo popularne i kiedy zbierałam słonie.



Chyba Was zaskoczyłam lampą ananasem :)
Większość była pozytywnie nastawiona.
Chociaż teraz nie ma abażuru, to tu jeszcze w jednej odsłonie.


Koral przełamuję odrobiną fioletu.
Jednak najlepszy dla niego kompan to beż i biel.
Mieszam różne jego odcienie.
W następnym poście będzie z więcej pomarańczy :)


Wakacyjne świeczniki kupiłam i pomalowałam już poprzedniego lata.


Sama już nie wiem skąd mam tyle drobiazgów w koralowym kolorze ;)



Zrobiłam sobie też tymczasową dekorację.

Lustro w białej ramie powiesiłam na koralowej aksamitce, czemu nie?



Z wnętrzarskich robótek pozostało mi malowanie starego leżaka po Babci
oraz szlifowanie i malowanie bliźniaczych lampek, które złowiłam :)
Przymierzam się też do pokazania Wam tarasu w letniej odsłonie...



Pomyślnych wiatrów dla tych co na wodach
i chłodzących kropelek dla tych, których najbliższym akwenem wodnym jest 
duża szklanka wody z cytryną :)

przyjemności!

marta







niedziela, 3 sierpnia 2014

Lampa ananas



Witam serdecznie!
Padało już u Was?
Tutaj szczęśliwie tak! Można złapać oddech :)

Dzisiaj obiecana prezentacja lampy w kształcie ananasa.
Tak prezentuje się po pomalowaniu na biało.


Znalazłyśmy ją z Mamą buszując na targu staroci.
Chociaż była czarno - złota i trochę straszyła, 
to znajomość trendów, niewysoka cena i jej zabawny kształt
przeważyły.

Tutaj przymiarka z fioletowym abażurem, w bardziej tradycyjnej postaci.




Ale ostatnio trochę pozmieniałam w pokoju i żeby nie wyglądała poważnie
stoi bez abażura.
Która wersja bardziej Wam się podoba?
G. zdecydowanie żadna....
Mówi, że to najbrzydsza rzecz, jaką mamy w domu.... ;)




Lampę pokryłam farbą w spreju.
Zdecydowanie trzeba mieć cierpliwość do malowania w ten sposób.
Efekt jest jednak w przypadku ceramicznej powierzchni najlepszy.


Czarna mamba w pierwotnej postaci.
Trochę straszna, prawda?
:)


Jestem ciekawa czy odważylibyście się na taki dodatek?

Pozdrawiam serdecznie

marta





środa, 30 lipca 2014

Holenderski domek i inne kobaltowe drobiazgi


Witam serdecznie!

Z buzią wypełnioną granatowymi borówkami zapraszam Was
do obejrzenia kilku kuchennych drobiazgów w kolorze deep blue,
które pojawiły się w kuchni.
Niektóre nowe, inne starsze.

Jako pierwszy
Holenderski domek!
Prawdziwa gwiazda wśród zdobyczy vintage.
Rarytas!
Do dziś się cieszę, że udało mi się go znaleźć :)



Granatowe zasłonki wisiały już wcześniej w kuchni. 
zdecydowanie są odpowiednie na słoneczne miesiące.
Blokują drogę ostrym promieniom słonecznym.
Jesienią byłoby jednak tutaj za ciemno.



Nowa jest też "dżinsowa" doniczka vintage. 
Tutaj widoczna z daleka.
Pięknie, tfu, tfu, kwitnie w niej biały storczyk :)


 Kolejnym znaleziskiem (wszystkie kupiłam za jednym zamachem)
jest pojemnik na przybory kuchenne ze znanym powszechnie wzorem indisch blau
niemieckiej firmy Rosler, seria Echt Kobalt 


Na półkach stoi też pamiątkowa cukiernica, po Babci...


oraz kryształowe pojemniki na cukier.

Małe talerzyki od Asi z inicjałami już wcześniej pokazywałam.

a niebieski w kuchni był już także






Niecierpek chyba zbyt dobrze się tu nie czuł
już padł...

Doniczka.... wiadomo skąd ;)


Granatowych drobiazgów w kuchni jest jeszcze więcej,  
może coś jeszcze pojawi się w kadrze.


 Dziękuję za wszystkie komentarze i rady odnośnie stolika.
Postanowiłam jeszcze chwilę się z nim oswoić w takiej wersji :)

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!

marta


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...