sobota, 30 listopada 2013

Trochę cieplej...




Witajcie Kochani!

Jak wypadają wróżby? Bawicie się w ten andrzejkowy wieczór?
Zima zaczyna się na dobre. Śniegu jeszcze na oczy nie widziałam,
ale zdążyłam już porządnie zmarznąć!
Staram się więc dobrze rozgrzać, również kolorami :)




Kiedy dostałam nową pościel w patchworkowym stylu,
spojrzałam na sypialnię zupełnie inaczej.
Do tej pory przeważały tu delikatne kolory: beże, brązy, biel i odcienie różu.
Teraz jednak dodałam nieco mocniejszą czerwień.




Mam już kilka lampionów ze szkła mercury.
Ten uwiódł mnie jednak swoim srebrzystym blaskiem.
Teraz już naprawdę mogłabym założyć sklep z lampionami i świecznikami ;)




Żeby dopełnić ten ciepły, świąteczny już? sypialniany look
wyciągnęłam z zakamarków parę drobiazgów i ulubione o tej porze roku, modrzewiowe gałązki.





Zapach, który mnie zniewolił. Must have sezonu,
przemawia do mnie bardziej niż perfumy :)
Chociaż ustawiłam go w sypialni roztacza się w całym domu!



Szkatułek i puzderek na biżuterię, jak i samej biżuterii nigdy nie za dużo ;)
Efekt kryształu w szklanej podstawie i inkrustowane wieczko. 




Po ubiegłorocznych Świętach dostałam taki oto stojak w kształcie patery.
Przymierzam się do wykorzystania go do stworzenia świątecznej dekoracji.
Jest dość duży, więc szukam dla niego dobrego miejsca
i ze zdumieniem stwierdzam, że właściwie wszędzie pasuje...



Ta obecność czerwieni zaprzecza moim wstępnym planom na dekoracje świąteczne.
W tym roku będzie jej jednak zdecydowanie mniej.
Część mnie zmierza ku delikatnym barwom,
ale widać, że żywioły ze sobą walczą ;)



I już jest trochę cieplej :)




A Wy jakimi kolorami otaczacie się na Święta?

Pozdrawiam ciepło i dziękuję za wszystkie,
 liczne komentarze pod postem na temat fotela.
Walka o jego uratowanie się jednak opłaciła! :)


marta

sobota, 23 listopada 2013

Nowy fotel i jego stara historia



Witam weekendowo!

W tych miłych okolicznościach zapraszam do obejrzenia fotela,
który długo czekał na odnowienie.
W końcu, po wielu perypetiach stanął na swoim miejscu.
W sypialni.


To kolejny już fotel, który stał w domu Dziadków.
Jest duży, rozkładany i może służyć jako dodatkowe spanie.
Pierwotnie jego drewniana podstawa była zabejcowana na ciemny, brązowy kolor,
a obity był bordowy aksamitem.
Wymarzyłam sobie, że ramę pozostawię w naturalnym kolorze,
a pokrycie będzie w jasnym odcieniu błękitu.
Oczywiście łatwiej coś wymyślić, niż zrealizować.
W końcu wybrałam tkaninę w szarawym odcieniu fioletu: Hampton nr 17, którą znalazłam 





Wciąż jednak uważam, że oferta dotycząca weluru w jednolitym kolorze na polskim rynku jest słaba.
Oczywiście są dostępne bardzo drogie, włoskie tkaniny. 
Jednak przy kilku metrach materiału i kosztach tapicera, cena ma znaczenie.
Ja znów miałam szczęście do sponsorów :) (Rodzice i Babcia)




Kiedy na targu staroci znalazłam to nieduże puzderko z aksamitnym wieczkiem
bardzo się ucieszyłam. Srebrna oprawa dodaje mu szlachetności
i idealnie pasuje do koloru fotela :)



Drewnianym korpusem zajęłam się osobiście. Najpierw usunęłam szlifierką ciemną warstwę.
Kiedy jednak odkryłam, że na pięknym, jasnym drewnie są plamy zasinień stwierdziłam, że muszę pokryć wszystko bejcą. Nie chciałam znów jednolitego, ciemnego odcienia, więc najpierw wtarłam w całość bejcę w kolorze orzech firmy Starwax, następnie miedzianą szczotką otworzyłam pory drewna.
Wówczas wtarłam białą pastę (kupiłam ją już dwa lata temu, kiedy eksperymentowałam z krzesłami) tak, by wniknęła w głębienia, a następnie przetarłam wszystko wełną stalową, żeby usunąć nadmiar pasty i bejcy. Osiągnęłam delikatny efekt.
Całość zabezpieczyłam naturalnym woskiem do drewna.



Kolejne już znalezisko - szklane pudełko w miedzianej oprawie.
Przypomina modne ostatnio szkatułki, prawda?
Tuż po zdjęciach spadło na nie lustro i teraz trwa gorączkowe szukanie szklarza, który wprawi milimetrową szybkę. Kosztowało 3 zł. :)


Z racji tego, że fotel rozkłada się do tyłu! Tak, tak, wiem, że to nie jest normalne ;)
postawiłam go w rogu sypialni, żeby ukryć jego podwójne, szerokie oparcie.
W domu babci często na nim siadałam.



A to fotel podczas renowacji. Po lewej "czyste" drewno,
po prawej już pokryte bejcą.



W końcu, po kilku poprawkach, również tapicerskich! mogę się w nim spokojnie rozsiąść,
staram się go obronić przed różnymi rzeczami, które dziwnym trafem na nim zalegają ;)


Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam!

marta

wtorek, 19 listopada 2013

Cafe Et Cigarette


Witam serdecznie!

Zapraszam Was do kuchni, a może do kawiarni? :)
Bo taki właśnie charakter próbuję nadać
 mikroskopijnemu kącikowi jadalnemu
 czy raczej kawiarnianemu? 

 Niedawno było tu trochę niebieskości i żółci.
Im bliżej Świąt, tym bardziej zmierzam ku czerwieni.
W tym roku najwięcej będzie jej chyba właśnie tutaj.






Od dawna marzyłam o oprawionym zdjęciu Rogera Vilette z dwiema damami w paryskiej kafejce.
 Uznałam, że będzie idealnie pasować nad stolikiem w kuchni.
Kiedy odwiedził mnie Mateusz, brat stryjeczny zza oceanu, 
wspaniałomyślnie postanowił zostać fundatorem tego dzieła :)
Obrazek znalazłam w jednym ze znanych sklepów.
Jednak, kiedy przyszło do zakupu, nie mogłam znaleźć takiego,
 który nie nosiłby śladów kleju na spojeniach ram.
I sprawa została odłożona na długie miesiące...



W końcu udało się zrobić obrazek na zamówienie :)

A zdjęcie idealnie oddaje klimat panujący w miejscu, w którym się znalazł :)



Na półkach kuchennych się czerwieni, ale dla kontrastu wprowadziłam trochę różu,
czemu nie?



Witryna pełna drobiazgów. Znów do moich łask powróciły wiejskie scenki 
toile de jouy 
Żeby nie było za słodko zestawiam je z mocniejszymi akcentami.


Dwa kieliszki na konfitury do herbaty znalazłam na pchlim targu.
Na popołudniową herbatę w dobrym towarzystwie jak znalazł.
Pokrowiec na imbryk pamiętacie? Jest od Ani.




A tutaj drugi ogrzewacz na imbryk, tym razem od Mamy.
Pocztówka ze słoniem z zamierzchłych czasów
i kolejna herbata.
Tym razem prezent dla G. od Babci.
Ja pomagałam w wyborze. 
Już pewnie wiecie dlaczego? ;)




Ściereczek w kuchni nigdy nie za wiele :)
Tym bardziej, że ktoś ostatnio zrobił mały pożar z udziałem jednej z nich....



Dziękuję Wam za odwiedziny, 
serdecznie pozdrawiam i życzę przyjemności na kolejne dni.

marta





środa, 13 listopada 2013

Miło jest, gdy ...


Witam po dłuższej przerwie!

Weekendowo - świąteczny czas był pełen zawirowań,
 wesołych imprez, ale i trosk.
Niespodziewane wydarzenia obróciły o 180 stopni zwykle spokojny
 dzień konsumowania rogali świętomarcińskich.

Po takim zestawie miło jest, kiedy nie dzieje się nic....



Żeby tak znaleźć chwilkę, schować się pod kocem,
i poczytać....



Próbuję wygospodarować trochę czasu dla siebie, ale jest coraz trudniej!
Wydaje mi się, że listopad w pracy i nie tylko, jest zawsze najbardziej intensywny.
Czy tylko ja mam takie wrażenie?


Srebrną koronę - świecznik znalazłam na targu staroci.


Orzechy z drzewa przy domu.
I znów przypomina mi się jedna z ulubionych książek z dzieciństwa:
"Farfurka królowej Bony". Lubiłam jeść orzechy na sposób królewski, z miodem :)


Już niedługo pokażę Wam drugi fotel odziedziczony po dziadkach.
Dał mi trochę w kość. Jego odnawianie trwało naprawdę bardzo długo.
 Zmagania dokładnie opiszę. 




Do zobaczenia!



niedziela, 3 listopada 2013

Nowe szaty ... w salonie i kwiaciarnia marzeń



Witajcie Moi Drodzy!

Jak dobrze, że przed nami jeszcze cała niedziela :)
Lubię ten czas zadumy i do następnych Świąt
 mi się nie spieszy....

Tylko dlaczego wszędzie widzę już bożonarodzeniowe ozdoby?!


Chociaż październik rozpieścił nas ładną pogodą,
 do pokoju dziennego wybrałam cieplejsze, otulające kolory.
Pojawiły się też leśne akcenty.
Elementów fauny i flory, jak zwykle, też u mnie nie brakuje.



Niedawno odkryłam kwiaciarnię marzeń Kwiaty&Miut
Taką, w której pytanie o anemony nikogo nie dziwi,
a każde odwiedziny można porównać do wizyty w mini ogrodzie botanicznym.
Poznaję nowe odmiany roślin i ciekawe aranżacje tych dobrze już znanych.

Kupno kilku kwiatów do wazonu z "czymś" na stół poskutkowało
 pięknym, sielskim bukietem :)

Wpasował się w nową kolorystykę pokoju, prawda? :)



W kwiaciarni, oprócz roślin i miodu mnóstwo wyszukanych drobiazgów, 
stworzonych przez artystów.

Do mnie trafił chrząszcz, powiększając kolekcję tych owadów w domu :)
Metalową wanienkę znalazłam na targu staroci. Zielone od Rodziców.




Dziękuję za wsparcie a propos lustra.

Negocjacje trwają :)



Zdecydowałam się na dużą dawkę ciemniejszych barw.
Lampa dostała fioletowy abażur.
Na tacy kompozycja, która dopełnia botaniczny charakter komody.


Zielonego słonia dostałam przed laty od Babci.


Zieleń ożywia ciemne barwy.
W końcu udało mi się również zrobić mały zapas czarnych świec,
które tak trudno znaleźć w sklepach.


Ścianę "podpiera" ikeowska ważka, 
ale planuję w końcu na stałe zagospodarować ściany :)
O wielkim znalezisku opowiem już wkrótce.


Na miłe spotkanie upiekłam tartę ze śliwkami.
Teraz nastawiam się jednak na szarlotki :)


Mam nadzieję, że dla Was również ten czas jest spokojny,
 rodzinny i refleksyjny. Korzystajmy z nastroju 1 listopada
zanim zacznie się świąteczne szaleństwo.


Miłego czasu Kochani!

Ciepłej niedzieli i dobrego tygodnia.

Dziękuję za odwiedziny i każde słowo.
Na wszystkie maile odpowiadam! Wybaczcie tylko, że z opóźnieniem.

marta


Dzieje się...

Witam! Pomimo, że rzadko publikuję nowy post o zmianach we wnętrzu uwierzcie, że wciąż dużo się u nas dzieje. Czasem to drobiazgi, kt...