Przejdź do głównej zawartości

Die Modenwelt


"Miałam suknię, boską, powiadam panu; osiemdziesiąt talarków wartą, staniczek spadał do pół ramienia, spódnicą można było zakryć całe Gopło, a ogon, ów ogon c'etait mon orgueil, taki długi i taki szeroki! (...) zawracając głowę, końcam nie widziała i mogłam być pewna, że serdeczna moja przyjaciółka Kamilcia piękniejszego mieć nie będzie".
(M. Motty)


1909 r.


Świat się zmienia, ale pewne rzeczy pozostają takie same ...
Kobiety zmieniają garderobę na wiosnę ;)
Potrzebujecie argumentów?
Proszę bardzo...


The world is changing, but some things remain the same ...
Women changing clothes in the spring;)
Need arguments?
Here you go ...





"Die Modenwelt" to jedno z najpoczytniejszych pism o modzie wydawane w drugiej połowie XIX i pierwszej połowie XX w. Ukazywało się od 1864 r. w Niemczech, ale było wydawane w różnych wersjach językowych, również
 w j. polskim. 

"Die Modenwelt" is one of the most widely read fashion magazines published in the late nineteenth and early twentieth century, appeared from 1864 in Germany, but was issued in different languages​​, also in polish.




Litografia pochodzi z 1900 r. Nabyłam ją przed laty w antykwariacie w zachodniej Polsce, która w okresie zaborów znalazła się pod panowaniem pruskim. Pewne rzeczy trwały jednak ponad podziałami ;) 

Lithography comes from 1900, I bought it years ago in an antique shop in western Poland, which during the partition came under Prussian rule. Some things, however, lasted above divisions ;)







Kolorytu domowi dodają hiacynty, które pojawiają się i znikają regularnie w okresie wiosenno - zimowym

Hyacinths add color to the house, that appear and disappear regularly in the spring - winter period




Życzę Wam udanych łowów, a sobie - żeby na wiosnę zmieścić się w to, co w szafie...

I wish you a successful hunt, and myself - to fit in my clothes ...




Komentarze

  1. Można tak ładnie o modzie napisać bez używania zwrotów "must have", "sale", trendy itp. - jesteś na to najlepszym dowodem :) I można napisać ciekawie w dodatku.
    Mam pytanie a propos patyczków zapachowych. Czy ich ilość powoduje, że zapach jest mocniejszy? U mnie nie czuć zapachu przy pojedynczym :(
    Pozdrawiam i miłego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten cenny dla mnie komplement :)
      Odnośnie patyczków: im więcej, tym mocniej, tak mi się wydaje. Poza tym na większej lub otwartej powierzchni zapach czuć zdecydowanie słabiej.
      pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  2. Ja miałam taki zapach- miał ok 10 patyczków. Niestety też nie było czuć zapachu, a może mocno się przyzwyczailiśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to może być też przyzwyczajenie...
      Ależ się dyskusja o patyczkach wywiązała ;)

      Usuń
  3. Bardzo dobrze napisane i popieram KOBIETĘ majsterkującą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam! Kobieta kobietę zrozumie...

      Usuń
  4. PRZEPIĘKNIE WYGLĄDA TE GRAFIKA OPRAWIONE W RAMKĘ-)))PO PROSTU SLICZNE!!!POZDRAWIAM WIOSENNIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ma jeszcze drugą stronę w pastelowej kolorystyce, pokażę przy okazji
      pozdrawiam!

      Usuń
  5. Świetne, antyczne wydanie!!!
    I jeszcze chcę te banieczki z poprzedniego posta pochwalić:) Piękne!!!
    Pozdrawiam słonecznie i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Myszko!!! No to idę do Ciebie :)

      Usuń
  6. Ach te czasy...pięknie ta grafika wygląda:)
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Thank You Lana... nice to see You on my home :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas!

Popularne posty z tego bloga

Dobra zabawa

Dobra zabawa.  Dla Synka i Mamy. Nie od dzisiaj przecież wiadomo,  że zabawki są dobrym pretekstem dla spełnienia przez rodziców własnych marzeń, by choć na chwilę przenieść się w świat dzieciństwa. Witam ciepło i zapraszam na post, przy którego tworzeniu miałam naprawdę dużo zabawy.

Pozostaję w pokoju Synka. Cieszę się, że pokazywana ostatnio metamorfoza Wam się spodobała.
Dziś kolejne kadry z nowościami.
Numerem 1 naszego już prawie rocznego dziecka są klocki.
Do czasu osiągnięcia odpowiedniego wieku miały być elementem wystroju pokoju,
ale błyskawicznie poszły w ruch, pod czujnym okiem mamy, oczywiście.

Te z Wooden Story są po prostu wymarzone. Polskie, naturalne drewno, naturalne barwniki, no i opakowanie.... dla mnie, zwariowanej na punkcie estetyki to ma znaczenie :) Zresztą klocki to jeden z wielu produktów tej marki, którymi się zachwycam.  Chciałabym widzieć w ich wykonaniu np. huśtawkę.



Piękne kartki lecą zawsze od cioci Asi.

A mama bawi się dalej :) Tym razem z zestawem kl…

Magia domu - uporządkowanego

Witam serdecznie! Ostatecznie pożegnałam się już z świątecznym klimatem. Choć przyznam, że została jeszcze jedna bombka z zimowym pejzażem, a choinkę, już saute, nadal podziwiamy przez okno tarasowe.

W dodatkach pojawił się mocny róż i ożywił trochę zimowe klimaty. W tym roku nie zawiódł mnie amarylis, który dostałam od Taty. Ma aż cztery kwiaty, a będzie ich więcej! Wciąż uważam, że rośliny to najpiękniejsza dekoracja.

Na własne życzenie, na urodziny, które dopiero przede mną, dostałam od G. książkę, która od pewnego czasu mnie intrygowała. Magia sprzątania. Marie Kondo. Niejedna pani obraziłaby się, ale nie ja.  Pod skórą czułam, że COŚ muszę zrobić. Szukam własnej drogi, bo minimalistką nie jestem, a pomysłów na organizację przestrzeni dla wielbicielek vintage   i zbieraczek rzeczy różnych zbyt wielu nie ma...

Jestem w trakcie małej, a może nawet dużej, jak na mnie rewolucji. Muszę przyznać, że ta niewysoka Japonka, którą trochę z przymrużeniem oka oglądałam w tv ma jednak rację. …

Kwitnące życie ... towarzyskie

Witam serdecznie. 
Nie tylko rośliny u nas kwitną latem, ale przede wszystkim życie towarzyskie. Nawet jeśli planujesz spokojny relaks z książką na leżaku, u nas zawsze kogoś spotkasz. Wszyscy schodzą się "pod grzyba", czyli do wspólnej, drewnianej altany. Przymusu nie ma, ale zawsze cię tam ciągnie. Chociażby po to, żeby zobaczyć kto jest ;)


Tymczasem, oprócz tarasu z tyłu domu popracowaliśmy nad wejściem. Od rana jest tu więcej słońca i przyjemniej wypić kawę na ganku. Kiedy malowałam na biało stolik przywieziony z targu staroci dla Mamy, sama zaproponowała, żeby tu został. Doznałam olśnienia.  Zaraz pojawiły się też stare, drewniane krzesła. Pochodzą jeszcze z domu Babci.  Nie zajmują dużo miejsca, a bardzo się przydają.

W tym roku zakwitły posadzone jeszcze jesienią ciemne tulipany.  Przyznam, że ostatnio bardzo mi się podoba ten kolor kwiatów.


Jeszcze przed "zimną Zośką" kupiłam surfinię.  Prawdziwa lekcja obowiązku.  Dwa razy dziennie podlewanie, zbieranie p…