Przejdź do głównej zawartości

Mały shopping


Witam!

Kogo z Was kręcą wyprzedaże? 
Mnie tak, ale bardziej niż na przeceny w sklepach z ubraniami
 czekam na obniżkę cen w jednym z moich ulubionych z dodatkami do wnętrz: Zara Home.
No i jest....
... parę drobiazgów, nic wielkiego.


Kilka ręczników do rąk, zawsze się przydadzą...
Szare, ręcznie formowane miseczki. Szkoda, że zostały tylko dwie! 



Pamiętacie zabytkowego słonia - kałamarz? Jako nastolatka przemalowałam go na złoty kolor. 
Teraz zyskał nową, bardziej naturalną szatę.


Obniżki cen mają to do siebie, że finalnie wydaje się jeszcze więcej pieniędzy niż zazwyczaj.
Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, ale czuję się rozgrzeszona :)
To jest takie podświadome pozwolenie sobie na więcej.
Bo do ręczników kolorystycznie pasował obrus ;)
...żakardowy, granatowy, bardzo mi się podobał.
Co z tego, że ma 3,5 metra długości?! Będą serwetki :)
Na oku mam jeszcze dwa, niestety...


Ręczniki trafiły do mniejszej łazienki.
Dawno już jej nie pokazywałam. Dużej nie pokazywałam jeszcze wcale!
A tam dzieje się o wiele więcej...


Charakteru nadaje jej plakat, 
a raczej oprawiona reklama ze starej gazety amerykańskiej, 
bodajże z lat 50-tych...
Dostaliśmy ją od Moniki i Łukasza.


Nie myślcie, że to już koniec zakupów, ale ćśśś....
lepiej nie drażnić lwa! ;)
Innym razem...



Do zobaczenia!


Komentarze

  1. Ach , zakupy... która z nas ich nie uwielbia :) Cudne perełki upolowałaś :) Buziaki , miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też uwielbiam wyprzedaże :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne zakupy... no i super migawki z łazienki. Ten plakat to świetna i bardzo nietypowa dekoracja :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię zara home, ale w moim najbliższym - strasznie przeszkadza mi zapach - bardzo intensywny, niby ładny ale tak na chwilkę. A lubię tam spędzić nieco więcej czasu niż powinnam...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie małe co nieco zawsze cieszy najbardziej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie małe co nieco zawsze cieszy najbardziej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyprzedaże - która z nas ich nie lubi? Piękne zakupy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne drobiazgi :) Plakat jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Taki kałamarz chętnie bym przygarnęła :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam zna kolejną część zakupiarską, a tymczasem lecę do Zary zobaczyć, co tam mają... :D

    OdpowiedzUsuń
  11. miseczki są jeszcze dostępne w zarahome online - więc jeszcze nic straconego ;-) a odebrać za free możesz w swoim sklepie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic tak nie uszczęśliwia kobiety jak zakupy :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. I realy love the pottery!!!
    Happy days
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  14. Ech...jak dawno nie byłam na zakupach...domowych...no wiesz obrusy, ręczniki, ściereczki,świeczniki.....
    ale jest nadzieja , remontujemy domek na działce ,więc będzie okazja;)
    Ręczniki piekne i miseczki też;)
    Pozdrawiam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Heh, ja mam w domu gazete amerykańską z bodajże 1932r. Jest nawet w folii, bo delikatnie się sypie ;) Mężu kupił ją rok temu w Anique Store w USA i jestem pewna, ze zrobie z niej użytek w nowym domu ;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie dziwię się, ze uległaś! Obrus z ręcznikami idealnie się komponuje, w końcu kto nam zabroni raz zjeść powiedzmy śniadanie w łazience?:) Też bym się nie wahała kupić! A miseczki śliczne! Pozdrawiam Dora

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo udane nabytki :) A obrus świetnie pasuje do ręczników, ładnie to wygląda gdy łazienka ma kilka dodatkowych akcesoriów w kompletnie odmiennych barwach. Gazetka dodaje uroku. Czekam na kolejne posty z wyprzedaży, fajnie się przegląda zdjęcia :)
    Mam nadzieję, że jeszcze będą posty o inspiracjach w łazience.

    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas!

Popularne posty z tego bloga

Dobra zabawa

Dobra zabawa.  Dla Synka i Mamy. Nie od dzisiaj przecież wiadomo,  że zabawki są dobrym pretekstem dla spełnienia przez rodziców własnych marzeń, by choć na chwilę przenieść się w świat dzieciństwa. Witam ciepło i zapraszam na post, przy którego tworzeniu miałam naprawdę dużo zabawy.

Pozostaję w pokoju Synka. Cieszę się, że pokazywana ostatnio metamorfoza Wam się spodobała.
Dziś kolejne kadry z nowościami.
Numerem 1 naszego już prawie rocznego dziecka są klocki.
Do czasu osiągnięcia odpowiedniego wieku miały być elementem wystroju pokoju,
ale błyskawicznie poszły w ruch, pod czujnym okiem mamy, oczywiście.

Te z Wooden Story są po prostu wymarzone. Polskie, naturalne drewno, naturalne barwniki, no i opakowanie.... dla mnie, zwariowanej na punkcie estetyki to ma znaczenie :) Zresztą klocki to jeden z wielu produktów tej marki, którymi się zachwycam.  Chciałabym widzieć w ich wykonaniu np. huśtawkę.



Piękne kartki lecą zawsze od cioci Asi.

A mama bawi się dalej :) Tym razem z zestawem kl…

Magia domu - uporządkowanego

Witam serdecznie! Ostatecznie pożegnałam się już z świątecznym klimatem. Choć przyznam, że została jeszcze jedna bombka z zimowym pejzażem, a choinkę, już saute, nadal podziwiamy przez okno tarasowe.

W dodatkach pojawił się mocny róż i ożywił trochę zimowe klimaty. W tym roku nie zawiódł mnie amarylis, który dostałam od Taty. Ma aż cztery kwiaty, a będzie ich więcej! Wciąż uważam, że rośliny to najpiękniejsza dekoracja.

Na własne życzenie, na urodziny, które dopiero przede mną, dostałam od G. książkę, która od pewnego czasu mnie intrygowała. Magia sprzątania. Marie Kondo. Niejedna pani obraziłaby się, ale nie ja.  Pod skórą czułam, że COŚ muszę zrobić. Szukam własnej drogi, bo minimalistką nie jestem, a pomysłów na organizację przestrzeni dla wielbicielek vintage   i zbieraczek rzeczy różnych zbyt wielu nie ma...

Jestem w trakcie małej, a może nawet dużej, jak na mnie rewolucji. Muszę przyznać, że ta niewysoka Japonka, którą trochę z przymrużeniem oka oglądałam w tv ma jednak rację. …

Kwitnące życie ... towarzyskie

Witam serdecznie. 
Nie tylko rośliny u nas kwitną latem, ale przede wszystkim życie towarzyskie. Nawet jeśli planujesz spokojny relaks z książką na leżaku, u nas zawsze kogoś spotkasz. Wszyscy schodzą się "pod grzyba", czyli do wspólnej, drewnianej altany. Przymusu nie ma, ale zawsze cię tam ciągnie. Chociażby po to, żeby zobaczyć kto jest ;)


Tymczasem, oprócz tarasu z tyłu domu popracowaliśmy nad wejściem. Od rana jest tu więcej słońca i przyjemniej wypić kawę na ganku. Kiedy malowałam na biało stolik przywieziony z targu staroci dla Mamy, sama zaproponowała, żeby tu został. Doznałam olśnienia.  Zaraz pojawiły się też stare, drewniane krzesła. Pochodzą jeszcze z domu Babci.  Nie zajmują dużo miejsca, a bardzo się przydają.

W tym roku zakwitły posadzone jeszcze jesienią ciemne tulipany.  Przyznam, że ostatnio bardzo mi się podoba ten kolor kwiatów.


Jeszcze przed "zimną Zośką" kupiłam surfinię.  Prawdziwa lekcja obowiązku.  Dwa razy dziennie podlewanie, zbieranie p…