środa, 10 września 2014

Spontaniczne zmiany



To był impuls.

To właśnie lubię najbardziej.
Siedzę na kanapie, czytam, znad książki spojrzę w jeden punkt
 i zaczynam myśleć: "A może by tak...."
I się zaczyna!
Wnoszenie, znoszenie, wyciąganie z pudełek, ściąganie ze strychu.
Przymierzanie i odkrywanie nowych połączeń.

Adrenalina działa :)




Połączenie błękitu i zieleni kojarzą się raczej z wiosną,
ale potrzebuję delikatnych kolorów wokół siebie.
Tutaj przeważają radosne odcienie z tej palety.
Druga część pokoju to już sama nostalgia.
Zobaczycie następnym razem!



W szklanych, żłobionych we wzory słojach stoją kwiaty
 o nieustalonej przeze mnie nazwie.
Zdecydowanie za rzadko wyjmuję z kredensu ten duet.


Kolorowe są tylko akcenty. Reszta to beż, kamień i szarość.
Ale nie będę się zarzekać
... znacie mnie. Nie minie trochę czasu i znów coś namieszam.



Nie można udawać, że nie widać odchodzącego lata.
Ale zgrzebnej jesieni jeszcze nie ma!


Dużą zdobyczą jest album austriackiego rysownika i fotografa, 
niedawno odkrywanego na nowo
Ferdinanda Schmutzera 
Znalazłam go na targu staroci.
Piękne ryciny ze starego albumu zostały oprawione.
O artyście jeszcze nie raz wspomnę i pokażę jak wyeksponowałam jego prace. 
Tymczasem mała próbka poniżej



Dziękuję za wszystkie komentarze, uwagi.
Nie umknie Wam żadem szczegół!
Miło wiedzieć, że pamiętacie starsze dekoracje, śledzicie zmiany.

Już teraz zapraszam na następny post.
W nim kącik jadalny w delikatnej, chłodnej odsłonie i kwiaty, 
których u mnie jeszcze nikt nie widział!

Do zobaczenia!

marta

29 komentarzy:

  1. Ślicznie ci to wyszło! Takie działania i zmiany pod wpływem chwili,impulsu,często okazują się najlepsze :)
    Ja też nabrałam ostatnio chęci na niebieskości i już pomysł zakiełkował w głowie ;p
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. też lubię takie spontaniczne akcje! piękny masz salon i ta zieleń jaka cudna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Spontan jest najlepszy! :-) Pięknie, świeżo i ożywczo u schyłku lata. Słoje cudne - zdecydowanie za rzadko je wyciągasz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spontany to jest to :)) Odświeżyło się :) Bardzo ładny ten obrazek z kapliczką!
    Zapraszam przy okazji do mnie na wyjątkowe Jesienne Candy! ;)
    Pozdrowienia serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładnie:) Zmiana podoba mi się bardzo! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Hihi...no skąd ja to znam ;-)....ja sobie siedzę i nagle bach...a może by coś przemalować...i się zaczyna ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeuroczo! Niesamowicie zgrałaś kolor poduchy z kolorem kapliczki BRAVO:-) A jaki cudny szklany wazon ze zrebrna oblamówką...marzenie. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo mi się podoba taki wiosenny klimat o tej porze roku:) to fajny pomysł na odświeżenie. słoje piękne...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uważam, że zielony jest zawsze "na miejscu", dlaczego nie miałby wpasować sie we wczesno-jesienne klimaty?? Ja jestem za:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiscie , to taka fajna lekka i wiosenna aranżacja, ale przeciez trzeba sobie umilać nadchodzącą jesień :))))
    Pieknie to wyglada i z tymi zmianami mam zupełnie tak samo, pomysł sam nadchodzi w najbardziej niespodziewanym momencie :)))
    Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  11. fajnie jest zmieniać :)
    podoba mi się zielony :D

    OdpowiedzUsuń
  12. żółte kwiaty to astromerie a zielone to chryzantemy:)))oj wiem bardzo dużo na temat spontanu:)))i to tak siedzisz sobie spokojnie a tu spontan podżegacz -a może byś tu coś zmieniła..i się zaczyna rewolucja od poduszki:)))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie :) uwielbiam takie połączenie kolorów!
    Wspaniale prezentuje się Twój kącik wypoczynkowy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki wiosenny akcent jak najbardziej wskazany, gdy zaczyna tak szarzeć za oknem. Martuś my po prostu uwielbiamy twoje aranżacje, pomysły, twoje spojrzenie na każdy kącik domu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Strasznie podobają mi sie te ilustracje rysownika :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię zestawienie błękitu z zielenią albo z różem.... Też tak mam trochę na przekór porom roku- skoro za oknem wszystko zaczyna się czerwienić i brązowieć- lubię w domu kolory wiosny lub zimy- to tworzy element zaskoczenia...a spontany są najlepsze :-) Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie zmiany są fajne, choć nie wszyscy mężowie znoszą je łatwo ;) Bardzo podoba mi się ten obrazek na ścianie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam :)
    Jeśli chciałabyś odświeżyć wygląd swojego bloga serdecznie zapraszam do przejrzenia naszej strony
    https://www.facebook.com/wystrojbloga
    Z chęcią zmienimy dla Ciebie wygląd twego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pięknie u Ciebie!
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo podoba mi się jesienna odsłona pokoju dziennego :) i strasznie zazdroszczę możliwości tych spontanicznych zmian! Odkąd wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, układ nowych mebli stał się jakiś taki skostniały. TV wiszący na ścianie, akwarium, które ma swoje miejsce i stół w wykuszu kompletnie blokują jakiekolwiek przestawianie :( I jakoś tak wyszło, że w całym mieszkaniu nie da się tego przeskoczyć...

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak sobie myślę, że diabeł jednak tkwi w szczegółach:)
    Bardzo podobaja mi się po pierwsze 2 na pozór niewazne niebieskie dodatki: poducha i nastrojowy obraz na ścianie, które dodają całości fajnego charakteru no i zielenie - spokojne, ale i ożywiające w jakiś sposób stół. Super!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas!

Burza róż

Prawdziwa burza róż wokół nas! Chyba nigdy wcześniej nie otaczało mnie w domu i wokół niego tyle róż, nawet po ślubie ;) Chyba tylko m...