Przejdź do głównej zawartości

Marsala kontra...



Witam ciepło!
I na wstępie dziękuję za liczne życzenia i gratulacje z okazji narodzin Synka.
Baaaardzo mi miło :)
Jestem totalnie rozkochaną w Mikołajku i zaabsorbowaną matką.
Ogarnęłam się już jednak trochę i wróciłam do blogowego świata.
Jestem też na Instagramie
  tutaj
gdzie serdecznie zapraszam.
Dziś pojawiam się z kilkoma fotkami nowości, 
tym razem jednak nie o wnętrzach. 


Chociaż kolorem roku 2015 według Pantone został Marsala, 
to ja pozostaję wierna odcieniowi zbliżonemu do Radiant Orchid.
Od dawna kolory owoców leśnych to moje ulubione :)
Mam w głowie aktywny radar, czuły na te barwy ;) 
Nie przeszłam więc obojętnie obok butów ze skórzanej plecionki, 
które wypatrzyłam podczas jednej z eskapad.
Tak, tak, udaje mi się czasem wyrwać z domu ;)




Ostatnio w Solarze kupiłam broszkę flaminga.
Chociaż nieczęsto je noszę, ta zainteresowała mnie swoim kształtem.


Nawet perfumy pasują do reszty.
Za sprawą G. wróciłam do 
Euphorii CK. Oddaje mój stan :)


W tkmaxx znalazłam też donicę w ciemnym różu.
Są też moje kochane peonie...


Mogłabym tak dalej wymieniać, ale nie chcę Was męczyć nadmiarem tego koloru.
Zresztą innych też u nas nie brakuje. 
Pokój dzienny tonie w kwiatowych wzorach. Za to w kuchni beż i czerń.
Już teraz zapraszam do obejrzenia. Zdjęcia niebawem. 



Życzę Wam dobrego tygodnia :)
Pozdrawiam Wszystkich ciepło.

Komentarze

  1. Piękna broszka,choć wygląda mi bardziej na flaminga niż pelikana;-) Sandałki urocze, a peonii nigdy dość :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha... faktycznie, zaraz zmieniam :)

      Usuń
  2. He, he, też myślę, że to flaming, jak zwał, tak zwał, ale jest śliczna, jak kolory wokół Ciebie. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że udaje Ci się wyrwać z domu :) Niektórzy tak dobrze nie mają :) Widać, dopasowane wszystko do radosnego nastroju. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super że do nas wróciłaś :) Ja jakoś też od dawna nic , jeśli chodzi o bloga :( Brak mobilizacji do pisania :) Zdrówka dla synka i dobrego samopoczucia dla ciebie :) A sandałki --- super , kolorki super :) Bużka pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba dać sobie czas. Nic na sile :) pozdrawiam

      Usuń
  5. Dla mnie idealny kolor na lato . Ma w sobie coś z elegancji i zabawy czyli tak jak lubie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ni właśnie i nie jest tak dosłowny jak czerwień

      Usuń
  6. Piękna broszka,choć wygląda mi bardziej na flaminga niż pelikana;-) Sandałki urocze, a peonii nigdy dość :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo kobiecy kolor, delikatny, a ma w sobie siłę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Buty świetne, nie dziwię się, że uległaś. Pięknie zaaranżowałaś zdjęcia. Ogląda się z przyjemnością. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. To dla mnie duży komplement :)

      Usuń
  9. a ja własnie biegam za butami od dłuższego czasu i nie mogę nic znaleźć.. buziaki Martuś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od zawsze najlepsze zakupy robię, kiedy niczego nie szukam :)

      Usuń
  10. Fajne buty, ostatnio zachwyciłam się koturnami w podobnym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne zestawienie i jakie topowe :)
    Miłego dnia! M.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne kolory, też jestem fanką Euphorii :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super to wszystko wygląda
    Udanego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolor piękny i tak wszystko się ładnie ze sobą skomponowało :)

    OdpowiedzUsuń
  15. dzieci tak szybko wyrastają z niemowlęctwa, więc ciesz się każdym dniem(nawet jeśli, po nieprzespanej nocy, oczy Ci się kleją ;-))i trwaj w euforii....buziaczki dla Was....

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudownie! Świetne kolory, estetycznie połączone w elegancką całość! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hey keep posting such good and meaningful articles.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas!

Popularne posty z tego bloga

Dobra zabawa

Dobra zabawa.  Dla Synka i Mamy. Nie od dzisiaj przecież wiadomo,  że zabawki są dobrym pretekstem dla spełnienia przez rodziców własnych marzeń, by choć na chwilę przenieść się w świat dzieciństwa. Witam ciepło i zapraszam na post, przy którego tworzeniu miałam naprawdę dużo zabawy.

Pozostaję w pokoju Synka. Cieszę się, że pokazywana ostatnio metamorfoza Wam się spodobała.
Dziś kolejne kadry z nowościami.
Numerem 1 naszego już prawie rocznego dziecka są klocki.
Do czasu osiągnięcia odpowiedniego wieku miały być elementem wystroju pokoju,
ale błyskawicznie poszły w ruch, pod czujnym okiem mamy, oczywiście.

Te z Wooden Story są po prostu wymarzone. Polskie, naturalne drewno, naturalne barwniki, no i opakowanie.... dla mnie, zwariowanej na punkcie estetyki to ma znaczenie :) Zresztą klocki to jeden z wielu produktów tej marki, którymi się zachwycam.  Chciałabym widzieć w ich wykonaniu np. huśtawkę.



Piękne kartki lecą zawsze od cioci Asi.

A mama bawi się dalej :) Tym razem z zestawem kl…

Magia domu - uporządkowanego

Witam serdecznie! Ostatecznie pożegnałam się już z świątecznym klimatem. Choć przyznam, że została jeszcze jedna bombka z zimowym pejzażem, a choinkę, już saute, nadal podziwiamy przez okno tarasowe.

W dodatkach pojawił się mocny róż i ożywił trochę zimowe klimaty. W tym roku nie zawiódł mnie amarylis, który dostałam od Taty. Ma aż cztery kwiaty, a będzie ich więcej! Wciąż uważam, że rośliny to najpiękniejsza dekoracja.

Na własne życzenie, na urodziny, które dopiero przede mną, dostałam od G. książkę, która od pewnego czasu mnie intrygowała. Magia sprzątania. Marie Kondo. Niejedna pani obraziłaby się, ale nie ja.  Pod skórą czułam, że COŚ muszę zrobić. Szukam własnej drogi, bo minimalistką nie jestem, a pomysłów na organizację przestrzeni dla wielbicielek vintage   i zbieraczek rzeczy różnych zbyt wielu nie ma...

Jestem w trakcie małej, a może nawet dużej, jak na mnie rewolucji. Muszę przyznać, że ta niewysoka Japonka, którą trochę z przymrużeniem oka oglądałam w tv ma jednak rację. …

Kwitnące życie ... towarzyskie

Witam serdecznie. 
Nie tylko rośliny u nas kwitną latem, ale przede wszystkim życie towarzyskie. Nawet jeśli planujesz spokojny relaks z książką na leżaku, u nas zawsze kogoś spotkasz. Wszyscy schodzą się "pod grzyba", czyli do wspólnej, drewnianej altany. Przymusu nie ma, ale zawsze cię tam ciągnie. Chociażby po to, żeby zobaczyć kto jest ;)


Tymczasem, oprócz tarasu z tyłu domu popracowaliśmy nad wejściem. Od rana jest tu więcej słońca i przyjemniej wypić kawę na ganku. Kiedy malowałam na biało stolik przywieziony z targu staroci dla Mamy, sama zaproponowała, żeby tu został. Doznałam olśnienia.  Zaraz pojawiły się też stare, drewniane krzesła. Pochodzą jeszcze z domu Babci.  Nie zajmują dużo miejsca, a bardzo się przydają.

W tym roku zakwitły posadzone jeszcze jesienią ciemne tulipany.  Przyznam, że ostatnio bardzo mi się podoba ten kolor kwiatów.


Jeszcze przed "zimną Zośką" kupiłam surfinię.  Prawdziwa lekcja obowiązku.  Dwa razy dziennie podlewanie, zbieranie p…