Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółte dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółte dodatki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 kwietnia 2017

... pomalować świat na żółto ...


Witam wszystkich!

To już naprawdę szczyt szczytów, wiosna pokazała się na chwilę i uciekła w nieznaną stronę. 
Ktoś ją widział? Wiem, wiem: kwiecień plecień... i faktycznie dzisiaj było już wszystko: 
grad, deszcz, słońce, wiatr, zimno...
Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i samodzielnie zrobić wiosenny klimat :)


W kuchni na Święta zrobiło się nieco infantylnie, może nawet kiczowato, ale chyba tego potrzebowałam. Żółte akcenty nastrajają mnie zdecydowanie pozytywnie.
Połączone z pastelowym różem, niebieskością i szarością sprawiają, że chce się tutaj przebywać.



Na poważnie myślę już o zmianie koloru ścian w kuchni. Na pewno będzie szarość. Waham się jednak czy użyć delikatnej, jaśniejszej, czy też może odważyć się na ciemniejszy odcień. Na krańcu świata, stony grey, a może Morze Północne? Nazwy odcieni farb brzmią obiecująco. Co o tym myślicie? Niedawno w magazynie Weranda zakochałam się w kuchni z szarogranatowym odcieniem na ścianach...


W każdym kącie kartki świąteczne od mojej Siostry z kolejnych lat. Każda jest niepowtarzalna.
Docierają z reguły po świętach, eh... ta wieś.

Słój Rviera Maison
żółty imbryk - targ staroci
różowy talerz - manufaktura francuska Malterable salins France - targ staroci
żółte miseczki - Ikea
szare miski - Zara Home
kartka od Asi
wiszący mlecznik - porcelana Koenigszelt - vintage
łyżeczki miarki - UK


Zasłonki w żółte pasy niejednokrotnie już wisiały w kuchni.
Stwierdziłam jednak, że bardziej sprawdzają się w formie rolet.



I tymi pozytywnymi mam nadzieję obrazkami żegnam się z Wami
 życząc dużo, dużo słońca.
Pozdrawiam i zapraszam na mój Instagram





poniedziałek, 23 listopada 2015

Już czas?


Witam!

Chociaż świąteczne klimaty atakują już ze wszystkich stron, jakoś się trzymam ;)
Witryny sklepów, blogi, instagram, to wszystko źródła pięknych inspiracji.
Powoli obmyślam dekoracje, ale tymczasem, wbrew wszystkiemu, 
nawet pogodzie, zatrzymuję w domu jesień.



Ostatnio pokazywałam już "odważne", żółte rolety w pokoju dziennym.
Spotkały się z Waszą aprobatą, co oczywiście cieszy próżną blogerkę,
czyli mnie ;)
Moim celem jest jednak pokazanie Wam, jak przy pomocy kilku dodatków, często niedrogich i przypadkowych można odmienić wnętrze.
Choćby na chwilę, bo tak lubię :)


Dziś kolejne kadry z żółtymi elementami. Zapraszam do obejrzenia.
Kryształy - moja ostatnia słabość, o której już kiedyś wspominałam.
Chociaż dla wielu osób to relikt PRL-u, ja nie mam wielu skojarzeń, ponieważ w domu rodzinnym była ich naprawdę znikoma ilość.
Teraz głównie je dostaję. Przyznam, że marzą mi się kieliszki z Huty Szkła Julia, a może też jakaś karafka, której ostatnio intensywnie szukam, a jak szukam...to nie znajduję ;)
I na odwrót.


Pozostałości po wczorajszej imprezce :)



Od Rodziców pasująca do klimatu chryzantema.
To chyba już jej ostatnie chwile. W nocy chwycił mróz.



Od Rodziców również dostaliśmy oryginalny świecznik
Drewno, metal i szkło.
Proste przesłanie. Nie tylko na Boże Narodzenie


To jest ten czas, w którym zapełniam wnętrza tilajtami, świecznikami i świecami.
Światło migocze dosłownie w każdym kącie.




Kilka wrzosów jeszcze się jakoś trzyma.
Zaczyna je już jednak wypierać konkurencja :)
Obrus kupiłam na wyprzedaży w Zara Home. 
Ma grafitowo - szafirowy odcień i myślę, że w połączeniu z żółcią tworzą niezły duet.


W przyszłym tygodniu zaczyna się Adwent. Wówczas pojawią się u nas w domu pierwsze ozdoby świąteczne. Ale bez szaleństw. Większość wyjmę dopiero przed Bożym Narodzeniem, żeby ten czas był naprawdę wyjątkowy.
A Wy czekacie z dekoracjami do grudnia czy już poddajecie się tej gorączce świątecznej?
Kiedy pojawią się u Was w domach pierwsze ozdoby?



Cieszę się, że jesień jest w tym roku tak piękna i długo dała nam się cieszyć ciepłymi dniami.
Niebawem pokażę Wam kuchnię i biało-czarny wystrój, którego sama po sobie bym się nie spodziewała.
Pozdrawiam i do zobaczenia! 






poniedziałek, 9 listopada 2015

Zadziwiające!


Witam!

Sama siebie nie poznaję. Żółte zasłonki?!
Stali bywalcy mojego bloga i domu wiedzą, że często się tutaj coś zmienia,
a pani domu lekko wariuje na punkcie kolorystycznych zmian. 
Podobnie jak poprzednio, tym razem o wystroju pokoju dziennego zadecydował przypadek.
Zaczęło się od jednej rzeczy i ... poszło dalej.



Wyszukany przez Mamę materiał w odcieniu mlecznej żółci był za cienki na obrus.
Powstały zatem odważne, nieprawdaż? roletki.
Muszę przyznać, iż nie spodziewałam się, że tak dobrze będziemy się czuć otoczeni takimi barwami.
Zrobiło się ciepło, przytulnie, a wnętrze komponuje się z kolorami wyschniętych liści za oknem.


Kupowanie od razu wszystkiego w żółci jest bez sensu, ale tak się złożyło (jak zawsze!),
że przypadkowo wpadły mi w ręce drobiazgi, które komponują się z roletami.
Z jednej z wypraw na pchli targ przywiozłam włoską akwarelę, oprawioną i podpisaną przez autora.


Na wyprzedaży w Zara Home kupiłam poduszkę w podobnym odcieniu i choć nigdy nie przepadałam  za ciepłymi kolorami, teraz się zachwycam.


Z targu staroci przywiozłam także drewnianego liścia na tilajty, którego nabyłam za 2 złote :)
Od pewnej miłej Pani z NY dostałam słynną, ręcznie malowaną, holenderską kamieniczkę Royal Goedewaagen "Poly Delft" i powstała mała kompozycja.



   Rajskie jabłuszka z miniaturowej jabłoni w ogródku.








Powoli już tu i ówdzie pojawiają się też gwiazdy. 
Prawdziwy połów gwiazd zacznie się już niebawem ;)
A tymczasem poczytuję Kornela Makuszyńskiego :)
Lubicie stare książki? Ja raczę się wydaniem z 1912 roku.



Zadziwia mnie też fakt, że tak mało Was pod ostatnim postem.
Nie wierzę, że nie macie ochoty na te dwa, piękne kubki.
Dla siebie, dla bliskich na Święta.
Zabawa trwa, zatem zapraszam!

W następnym poście dalsza odsłona salonu w jesiennej szacie. Do zobaczenia!



środa, 25 marca 2015

Na zająca


Witam serdecznie!

Zastanawiam się czy jest u Was zwyczaj dawania czegoś "na zająca"?
Oczywiście przy okazji Wielkanocy.
A może szukacie ukrytych w domu, ogrodzie jajek, prezentów?

W naszych stronach ograniczamy się do słodkich podarunków.
Czekoladowe kurczaki, zające, jajka ;)


Rozświetliłam monotonię wystroju żonkilami.
To jest dopiero energetyczny kolor!
Cieszę się, że coraz więcej sklepów ma w ofercie codziennie świeże, 
niedrogie kwiaty.
Dzięki temu z zakupów wracam z bukietem
Te są od G. :)


Zajączek od Ani, nie na zająca :)

W dodatku z mojego ulubionego sklepu Zara Home...


A tu niespodzianka dla mnie.
Chciałam mieć tą książkę, ale nie przypuszczałam, że tak szybko do mnie trafi!
Cukiernia Lidla.

Wiecie, jak bardzo lubię piec ciasta. Pięknie wydana, przystępne przepisy.
Sprawia, że od razu chcę się zabrać do roboty.
Idę więc zrobić gofry.
Pomyślcie tylko: kakaowe z kremem czekoladowym i bananami



Na Wielkanoc wypróbuję kolejne przepisy...




Pozdrawiam serdecznie i życzę ładnej pogody!

marta

piątek, 21 marca 2014

buongiorno!



Dzień dobry!

Wstaje nowy, ładny! dzień i jest piątek!
To już dwa powody, żeby dobrze zacząć :)



Dzisiaj kolejne migawki kuchni, tym razem z drugiej strony.
Tutaj również pojawiło się kilka żółtych akcentów.


Wspomniane już w ostatnim poście, portugalskie miseczki na poranne
 musli lub porcję jogurtu z owocami to nowość w domu.
Tylko dlaczego mają napis w języku włoskim? 

Kubeczki ze złotym motywem to ostatnio moje ulubione :)
Udało mi się skompletować rodzinny zestaw. 
Teraz może pić z nich osiem osób, dwa z nich dostałam od Asi.


Jak spędzicie weekend? U nas będą goście, więc dziś zaczynam pieczenie ciast :)



Jestem pod wrażeniem różnorodności wosków zapachowych.
 Lubię wypełnić dom ich aromatem, szczególnie wieczorami. Ostatnio unosi się woń cytryny, 
ale w kolejce czeka pachnący groszek i bawełna :)
W dzień wolę zapach wiosennego powietrza, które coraz odważniej wpuszczam do domu.


Dziękuję Wam za liczne odwiedziny i komentarze. To napędza do działania i starania się!
Pozdrawiam wiernych Czytelników.
Mam nadzieję, że wiosna doda nam wszystkim energii!!!



Pozdrawiam i życzę Wam ciepłego, wesołego weekendu!

marta



niedziela, 16 marca 2014

Potrzebuję słońca!




To jasne jak słońce - potrzebuję go!
Kiedy świeci, inaczej patrzę na świat,
Piękna pogoda trochę nas rozpuściła, a teraz wieje i leje non stop :(
Dlatego ratuję się ;) żółtym kolorem w kuchni.

Uwaga: załóżcie okulary słoneczne, będzie mocno świecić :)




Wszystkie zaprezentowane tutaj rzeczy wyciągnęłam z przepastnej szafy.
Miło jest znów patrzeć na wyszukane kiedyś przedmioty :)
Tym razem nie łączyłam żółtego z niebieskim, jak to miało miejsce w ubiegłym roku
pozwoliłam, żeby królował i naturalnie łączył się z bielą i beżem, który dominuje w kuchni.
Ostatnio podoba mi się też połączenie żółtego z różem.




Kolejne podejście do azalii. Dwie poprzednie zmarnowałam, może z tą się uda?
Wsadziłam ją do osłonki made in Portugal, którą kupiłam w ubiegłym roku.
Z tego kraju dotarły do mnie nowości, które pokażę w następnym poście.



Weekend planowaliśmy spędzić porządkując ogród, pogoda pogrzebała plany.
W domu jednak też jest co robić. 


Żonkile pną się w górę. W tym roku nie zmarnuję ani cebulki. 
Wszystkie trafią jesienią do gruntu.


Czy pokazywałam już pojemnik na chleb? 




Długo targowałam się z sprzedawcą o ten dzbanek do herbaty :)
Myślę, że to był jego szczęśliwy dzień :)
Bardzo go lubię bo jest naprawdę praktyczny.


Życzę wszystkim słonecznego tygodnia!
Jednocześnie przypominam, że jestem na fejsbuku i tam Was również zapraszam.

Pozdrawiam serdecznie!

marta

Zapraszam na 




Z nowym rokiem

                                                              Dzień dobry!     Stęskniłam się... za dłuższą myślą wyrażaną w tekstach ... do...