czwartek, 13 czerwca 2013

W pocie czoła


Witam!

Wpadam na chwilkę, bo chociaż mam dzień wolny, to od rana uwijam się jak pszczółka.
Dziś przylatuje moja siostra, więc się krzątam. Piekę dwa ciasta: tartę cytrynową oczywiście i ... a co tam, pokażę Wam w następnym poście :)
Do tego jeszcze odnawiam kupioną przez rodziców witrynkę i bardzo się spieszę.

Ale na zdjęciach spokój...
...


Nie widać kuchennego rozgardiaszu....


Mam małe opóźnienie w pokazywaniu Wam zdobyczy z pchlego targu.
Obiecuję zaprezentować coś ciekawego przy następnym spotkaniu.
Co byście chcieli zobaczyć najpierw: 
lampion - domek czy lampkę 
Jardin d'Ulysse?
Tak, tak... udało mi się znaleźć małe perełki :)


Ściereczki i ręczniczki z zabawnymi wzorami znalazłam w tkmaxx.


Wpisują się w kolorystykę kuchni. Niebieski i żółty. No i teraz troszkę różu....


Korci mnie, żeby napisać Wam o przygotowanej dla kogoś niespodziance, ale nie mogę!
Bo wszyscy zainteresowani oczywiście czytają tego bloga ;)
Już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczymy miny obdarowanych.
Zdradzę Wam o co chodzi już po :)
      

Weekend zbliża się wielkimi krokami, dla mnie zaczął się już teraz.

A Wam życzę pięknej pogody!

Pozdrawiam serdecznie 
marta





środa, 5 czerwca 2013

Różowa tarta


Witam Wszystkich serdecznie!

Różowa tarta,
czyli jaka?
Truskawkowa!


Chociaż moją faworytką jest tarta cytrynowa tutaj, 
patrz: baner ;) 
którą robię praktycznie co tydzień, a druga w kolejce morelowo - miodowa tutaj,
to spróbowałam czegoś nowego.
Skusiła mnie delikatna pianka truskawkowa i ciasteczkowy spód, którego nie trzeba piec.
G. był raczej zadowolony :)


Przepis, jak wiele innych, z których korzystam pochodzi z bloga moje wypieki


Konkurencją dla niej było ciasto z rabarbarem i truskawkami.
Zgadnijcie co szybciej zniknęło? ;)


To były pierwsze ciasta z truskawkami, jakie upiekłam w tym roku,
ale wciąż mi jeszcze "szkoda" tych owoców do ciasta.
Wolę je zjeść w innej postaci.
Pokazywałam jak mi smakują najbardziej tutaj


Może się skusicie?

Przepis w uproszczeniu ;)

Tarta truskawkowa

30 dag ciastek Oreo (użyłam pół na pół z ciemnymi Hitami) 
zmieszać blenderem z 60 g. roztopionego masła. Wcisnąć do posmarowanej tłuszczem formy do tarty schłodzić w lodówce.

2 łyżki żelatyny rozpuścić w 1/4 szklanki wrzątku, odstawić.
Do garnka wrzucić 30 dag truskawek, sok z cytryny i 1/3 szklankę cukru.
Podgotować, zmieszać blenderem na sos  i doprowadzić do wrzenia.
Zdjąć z ognia, wlać żelatynę i odstawić do wystygnięcia.
300 ml zimnej kremówki ubić i delikatnie wmieszać do sosu.
Wszystko wyłożyć na spód i wstawić do lodówki na czas, aż stężeje.
Można ozdobić truskawkami, ubitą śmietaną.

Dokładny przepis z komentarzami na blogu Dorotki


Uwielbiam niespieszne podwieczorki.
 Można się delektować słodkościami i dobrą herbatą w ładnym otoczeniu. 
Warto ją wypić z filiżanek, a nie na szybko z kubków, 
na chwilę zrezygnować z papierowych serwetek i wyjąć z kredensu widelczyki do ciasta.
Goście są zawsze pretekstem do miłej celebracji chwili.
Ale nie pytajcie kto później pierze i prasuje te lniane serwetki ;)

Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. 
Przypomnę Wam o tym jarmarku w przyszłym roku :)

Pozdrawiam ciepło!
marta




niedziela, 2 czerwca 2013

Między kropelkami


Witam w niedzielę!
Jak mija Wam ten świąteczny czas?
Ja rozkoszuję się czwartym wolnym dniem.
Tak, tak, znów korzystam z możliwości przedłużenia weekendu :)

Atrakcji jest mnóstwo, ale pogoda nie pozwoliła ze wszystkich skorzystać.
Udało się nam jednak zajrzeć tu i tam.


Piękny zapach lawendy zwabił nas do stoiska z marsylskimi mydełkami.
To jedna z atrakcji Jarmarku Francuskiego, który odbywa się jeszcze! na Starym Rynku w Poznaniu.



Kobiety nie pozostaną obojętne wobec takiego widoku ;)

Nie można nas było oderwać od tych mydeł.
Panowie czekali na nas siedząc na ławce, aż zaczął padać deszcz.
 A mój M. ożywił się wówczas, kiedy zobaczył stragan z maślanymi ciasteczkami ;)





 Co z tego, że mam zapas na jakieś dwa lata, 
do domu trafiło kolejne, o zapachu czerwonego wina :)


Od kolorów i zapachów kręciło się w głowie. A francuscy rzemieślnicy zachwalali swoje wyroby.
Plusem były dokładne opisy produktów w języku polskim.
Język francuski słychać było jednak wszędzie :)


Słodką woń kosmetyków zakłócał ostry zapach serów.
Smakosze mieli w czym wybierać! 


Rodzice długo zastanawiali się nad wyborem...


 W święto Bożego Ciała można też było posmakować polskiej tradycji.
Rury, czyli piernikowe ciastka, zwane kiedyś trąbami ;)


Absolutnie urocze Bamberki, 
potomkinie niemieckich osadników zamieszkałych w Wielkopolsce w XVIII w.
 w swoich bogato ozdobionych kornetach.


 Można je podziwiać przy okazji różnych świąt.
Wypatrzyliśmy je wśród kilku tysięcy ludzi zgromadzonych na uroczystościach.
Pamiątkowe zdjęcie też mamy :)


Niektórzy byli baaaardzo zmęczeni :)
Zawsze jednak można znaleźć miejsce na małą drzemkę,
 choćby na stopach mamy ;)


W ostatnim poście obiecałam jednej z Was dwie różowe świeczki.
Pojadą do Kasi z bloga codzienność i marzenia

Długi weekend powoli się kończy, ale została jeszcze niedziela!
Dzisiaj będzie spokojniej, domowo.
Na odnowienie czeka drewniana witrynka Rodziców, którą kupiliśmy na targu staroci.
Wybraliśmy się tam w piątek.
To dalszy etap projektu: remont w domu Rodziców, 
o którym Wam wspominałam. Mam nadzieję, że niebawem będę mogła pokazać Wam jego efekty.

Pozdrawiam i życzę dobrego dnia! 


wtorek, 28 maja 2013

Róż i już! ... i jeszcze malutkie coś...


Witam!

Przywołana przez kilkoro zniecierpliwionych czytelników pojawiam się na blogu z porcją nowych zdjęć.
Pochłonęło mnie po prostu ... życie, jednak wnętrzarsko też nie próżnowałam.
Odwiedziłam kilka targów staroci, w domu pojawiły się nowe drobiazgi,
a nawet udało mi się zrealizować coś większego, o tym jednak później.


Kolorowe tulipany wstawiłam w cynową osłonkę, którą kupiłam za grosze na starociach.
W oknie jeszcze "tymczasowe" zasłonki. Służyły do przymiarki.
W ciepłe dni drzwi na werandę wciąż są otwarte. Korzystam z każdej sposobności, żeby posiedzieć na zewnątrz. Ostatnio jednak pogoda nas nie rozpieszcza.


To, że bardzo lubię świece chyba najlepiej widać na zdjęciu poniżej ;)
Chociaż po Świętach zostało już tylko wspomnienie, nie mogę się rozstać z zającem z betonu.
Chyba na dobre zadomowił się na komodzie!


Kolorystyczne zestawienia tworzy we wnętrzu sama natura,
 reszta się do niej dostosowuje ;)


Małą, jedwabną poduszkę z Zara Home na pewno większość z Was już u mnie widziała. 
Teraz znów zajęła godne miejsce na fotelu Babci.


Kryształowy pojemnik to jeden z trzech, które dostaliśmy w prezencie ślubnym od Asi. 
Na stałe rezydują w łazience, czasem tylko je stamtąd wyciągam.

Od mojej przyjaciółki Ani dostałam niedawno uroczy prezent: 
cudownie pachnące odmianami róż mydełka.
Zamknięte są w słodkiej kosmetyczce, do nich też mam słabość ;)
To już kolejna, z której się Wam zwierzam!


Musicie mi uwierzyć na słowo: pachną nieziemsko!


Sówka też od Ani, a raczej od małej Zosi, która osobiście mi ją wręczyła :) 


Świecom w takim kolorze trudno mi się oprzeć :)
Dwie podarowałam już Mamie. Kolejne dwie mam dla Was!
To ta malutka niespodzianka, o której pisałam.
Jeśli Wam się podobają, napiszcie o tym w komentarzu.
Czekam do czwartku!
Pojadą do jednej z Was :)


Zapewniam, że pięknie komponują się z szarością, beżem, bielą, czernią, a nawet złotem!
Sprawdzone w praktyce :)

Życzę Wam pięknej pogody!
Pozdrawiam Czytelników i dziękuję za odwiedziny :)

marta


środa, 22 maja 2013

Candy - wyniki



Witam serdecznie!

Nadszedł w końcu moment rozstrzygnięcia candy!
Pamiętacie? W prezencie jest kubek, naczynie do zapiekania La Creuset oraz podstawek na torebkę herbaty firmy Riviera Maison.

Jest mi bardzo miło, że to już, a jednocześnie trochę przykro, 
że mogę przekazać podarunki tylko jednej osobie!

Dlatego zanim ogłoszę zwycięzcę już teraz zapowiadam malutką niespodziankę w następnym poście :)
Zapraszam!


Po zliczeniu komentarzy, odrzuceniu spamu, podwójnych wpisów
i uwzględnieniu rezygnacji na rzecz innych wspaniałomyślnej Scraperki...




Prezenty dostaje Kaja z


Serdecznie gratuluję i Wszystkim dziękuję za wspólną zabawę. 
Bardzo interesują mnie Wasze wnętrzarskie poczynania.
 Miło było Was poznać od tej marzycielskiej strony :)

Mam nadzieję, że będziecie tu zaglądać.
Zapraszam!

marta




wtorek, 14 maja 2013

Kapitan Hook


Witam!

Dzisiaj dość osobliwy temat posta, ale zapewniam, że ma swoje uzasadnienie.
Jeszcze niedawno pisałam o tym,  z jaką ostrożnością traktuję ściany, wystrzegając się gwoździ, kłucia
 i wiercenia.
Teraz już odpuściłam. Dom jest do mieszkania,
a ja w końcu muszę wykorzystać kupione niegdyś wieszaki!
:)


Kiedy zobaczyłam je w sklepie od razu mi się spodobały, 
nabyłam cztery, ale przez dwa lata leżały głęboko w szufladzie bo nie znalazłam dla nich miejsca.
Początkowo miały służyć do wieszania płaszczy w przedsionku, ale tam znalazł się pokazywany już wcześniej wieszak z napisem:
La Vita e Bella



Tym samym trafiły do kuchni, ale nie znalazłam już skrawka wolnej ściany, żeby je przytwierdzić,
więc na celowniku znalazły się drzwi do spiżarni :)


Co na nich wieszam? Wszystko!
co cieszy oko i trzeba mieć pod ręką :)
Ściereczka z Ikei, fartuch kuchenny z kwiatowymi aplikacjami, 
niebieski woreczek w białe groszki...
i metalowa latarenka z targu staroci, którą przemalowałam z czerwonego na biały.


Tą wesołą gromadkę - magnesy na lodówkę dostałam od Cioci Celinki z NY
Żadne dziecko nie przejdzie koło nich obojętnie ;)


Tulipany z ogródka, świecznik z ważką z Home&You.
Żółty nadal króluje w kuchni :) 


Do kompletu z fartuszkiem są serwetki z kwiatkami. 
Mają delikatne kolory i swój wiejski urok.


Muszę się Wam pochwalić, że niedawno udało mi się znaleźć kilka ciekawych drobiazgów na targu staroci.
Od następnego posta będę je Wam sukcesywnie pokazywać.



Tymczasem pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz zapraszam
 na Candy w oh my home

Pozdrawiam Wszystkich! W szczególności tych,
 którzy opisali swoje wnętrzarskie marzenia :)


środa, 8 maja 2013

Mój ulubiony


Witam serdecznie!

Wszyscy, którzy goszczą na moim blogu od pewnego czasu wiedzą, że uwielbiam kolory i różne ich połączenia. Właściwie nieustannie zmieniam wystrój wnętrz przy pomocy barw. Jestem wręcz od tego  uzależniona! Ale bez obaw, nie maluję od razu ścian. Nowy wygląd zapewniają dodatki: kwiaty, poduszki, ramki do zdjęć...

Jest jednak kolor, któremu pozostaję wierna pomimo wszelkich zmian i upływającego czasu.
Zapraszam do kolorystycznej analizy :)




Jeśli miałabym go nazwać fachowo, porównałabym go do Pink Flambe Pantone,
a zwyczajnie po prostu ciemny róż i wszystkie jego odcienie.
Uwielbiam go nie tylko wokół, ale i na sobie ;)
Apaszka, pomadka, albo biżuteria.
Kolczyki ze srebra i jadeitu zrobiłam sama i noszę je non-stop.



Ten kolor dobrze łączy się z szarościami, granatem, bielą...
Trzeba tylko pamiętać, żeby z nim nie przesadzić :)


Pudełko z aktywizującymi napisami wypatrzyłam kiedyś w tkmaxx.
Jednak największym zwolennikiem jego kupna był G., któremu bardzo się spodobało.
Czy mogłam odmówić mu tej przyjemności ;)
Do mnie najbardziej przemawia tekst: 

"DO WHAT YOU LOVE AND DO IT OFTEN"


W wazonach królują tulipany w różnych odcieniach. Niedaleko jest nawet ich plantacja.
Udało mi się także zerwać kilka do wazonu z ogródka, ale tych trochę mi żal.
 Niech sobie spokojnie rosną :)


Torbę od Marty z Meis Ideis mam już jakiś czas, 
bardzo się przydaje i dobrze wygląda.


Bardzo mi miło, że tyle osób zapisało się na candy!!!
Cieszę się, że podobają się Wam te drobiazgi.
Dzięki tej zabawie mogłam również poznać nowe, interesujące blogi i ich właścicieli.
Fajnie, że daliście się odnaleźć :)

Przeczytałam wpisy o Waszych wnętrzarskich marzeniach: dużych i tych małych.
W większości są one praktyczne: remonty, malowanie ścian, rozbudowa...
Prace w ogrodzie i urządzenie wypoczynkowego kącika na balkonie. 

Chciałabym wiedzieć w ile z tych rzeczy będziecie się same angażować i realizować?
Znając inicjatywę niektórych blogerek wiele zrobicie swoimi rękoma :)


Ja też dużo uwagi poświęcam teraz terenowi wokół domu.
 Zabieram się właśnie za pomalowanie ogrodowych mebli, które straciły dobry wygląd po ostatnim lecie, pełnym deszczu i słońca, co niezbyt dobrze wpłynęło na drewno.

Życzę wszystkim ciepłych, słonecznych dni 
i żeby rozpieszczała nas wszystkich pogoda :)

Do zobaczenia!

marta


 





Z nowym rokiem

                                                              Dzień dobry!     Stęskniłam się... za dłuższą myślą wyrażaną w tekstach ... do...