Witam w prawdziwie letni dzień!
Staram się korzystać z pięknej pogody,
ale do domu wpadam i wypadam, bo nie mogę się zdecydować czym się zająć:
ogrodem czy wnętrzem, które trzeba "ogarnąć".
I choć więcej mnie tu nie ma, niż jestem...
pozmieniam sobie coś ... czasem...
Czuję miętę...
I to nie tylko tą, którą posadziłam w ogrodzie,
ale kilka drobiazgów przypomina, że lato już w pełni!
Kwiaty stoją na metalowej tacy z ornamentem,
którą udało mi się znaleźć na targu staroci.
Małe świeczniki z cyferkami są z Almi Decor.
A obiecałam sobie, że już więcej świeczników nie będzie!
Lniany obrus w delikatne miętowo - łososiowo -błękitne pasy to już kolejny z tych, które kupiłam w sh.
Pokazałam już chyba wszystkie z pięciu :)
Miętowa świeca i ramka na zdjęcia....
A teraz zasłonki w pełnej krasie. Pisałam o nich w poprzednim poście.
Stanowią oprawę dla zieleni na zewnątrz, cieszę się jednak, że zimą zakryją brzydką pogodę :)
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim miłych wakacji, gdziekolwiek będziecie je spędzać...
marta




















































