Witam serdecznie!
Pokój do pracy, biblioteczkę pokazywałam już kilka razy.
Stoi w nim, między innymi stary, pamiątkowy stół, który ma już ponad 90-lat. Pisałam o nim wcześniej
Powoli pojawiają się tutaj nowe sprzęty, głównie półki na książki.
Na jednej ze ścian powstaje jednak mini galeria.
O tym co wisi ;) napiszę więcej w innym poście.
Najważniejsze są jednak oprawione dokumenty rodzinne,
które bezsprzecznie łączą się z historią stołu.
Odpis aktu małżeństwa moich pradziadków z 1921 r. został oprawiony
w starą, znalezioną kiedyś ramę.
Zamiast passe-partout dokument został zamknięty w szkle.
To dobry sposób, kiedy chcemy mieć możliwość obustronnego dostępu do grafiki, itp.
Akt ten powstał w języku rosyjskim. Wiąże się z tym szczególna historia.
Moja prababcia wyjechała z Polski do swojej koleżanki do Rosji.
Wkrótce wybuchła wojna polsko - bolszewicka i granica została zamknięta.
Poznała tam pradziadka Franciszka i wyszła za niego za mąż w Jekaterynosławiu w 1920 r.
Po wojnie powrócili na stronę polską. Niestety i stąd musieli w końcu wyjechać.
Nieśwież po II wojnie światowej został oderwany od Polski i przyłączony do Związku Sowieckiego...
Przez lata myślałam, że ten miś amorek to diabełek ;)
Wazon w groszki kupiłam w Zara Home.
A tutaj słoń z tematu posta i pytanie z prośbą o radę do Was.
Na jaki kolor go przemalować?!
Swego czasu, to było naprawdę wieki temu :)
ten zabytkowy komplet biurowy pomalowałam złotolem.
Teraz zastanawiam się co z nim począć!
Słonie uwielbiam, więc nie byłoby łatwo się z nim rozstać.
Niedawno przyjechały dwa białe regały, co pozwoliło na swobodniejsze rozmieszczenie książek. Powstał jednak kolorystyczny problem.
Dwa białe, trzy brązowe, hmm... widzę, że dużo pracy jeszcze przede mną :)
Życzę Wam miłego, wesołego tygodnia!
Dziękuję za odwiedziny i za wszystkie komentarze.
Do zobaczenia!

















































