wtorek, 23 czerwca 2015



Halo, halo! Czy ktoś narzekał na upały?
No i co teraz?
Pogoda jesienna, a ja mam już czarne wizje, że nie wyjdę z domu przez kilka miesięcy.
Jeśli nie będzie lata.... to chyba w przyszłym roku! ;)
No cóż, zdecydowanie, jak rośliny, żyję dzięki słońcu...
Narzekać jednak nie można. W ogródku pięknie kwitną kwiaty i krzewy,
a i w domu zakwitły łąki.



Z czeluści powyciągałam kwietne świeczniki, obrusy i poduszki z motywem kwiatów.
W wazonach też stoją bukiety.
Czy można przedobrzyć w tym względzie?



Nawet świece mają radosne kolory.
W słoiczkach smakowicie pachnące WoodWick, 
które kupiłam w ubiegłym roku. 
I jak to zwykle bywa, szkoda mi je zużyć!
Zapachy: tradewinds i citrus melon.


I chociaż solennie sobie obiecuję, że już nigdy nie kupię nowego świecznika,
szczególnie takiego małego, to i tak skusiłam się na granatowego kwiatka.
Eh....


Kwitnąco również na parapecie.
Yyy... to już chyba jakaś obsesja....




Zniosłam też ze strychu lampę ananasa,
którą znalazłam na pchlim targu i przemalowałam na biało.
Zdecydowanie pasuje do letnich klimatów





Przebieram nogami, żeby w końcu wybrać się na targ staroci.
Do tej pory... sami wiecie.
Potrzebuję świeżej krwi. Wiem, wiem... to takie niezgodne
 z minimalistycznym duchem czasów.
Ale w tajemnicy zdradzę, że poczyniłam ostatnio udane zakupy.
O tym już następnym razem.


Zapraszam. Pa!

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Marsala kontra...



Witam ciepło!
I na wstępie dziękuję za liczne życzenia i gratulacje z okazji narodzin Synka.
Baaaardzo mi miło :)
Jestem totalnie rozkochaną w Mikołajku i zaabsorbowaną matką.
Ogarnęłam się już jednak trochę i wróciłam do blogowego świata.
Jestem też na Instagramie
  tutaj
gdzie serdecznie zapraszam.
Dziś pojawiam się z kilkoma fotkami nowości, 
tym razem jednak nie o wnętrzach. 


Chociaż kolorem roku 2015 według Pantone został Marsala, 
to ja pozostaję wierna odcieniowi zbliżonemu do Radiant Orchid.
Od dawna kolory owoców leśnych to moje ulubione :)
Mam w głowie aktywny radar, czuły na te barwy ;) 
Nie przeszłam więc obojętnie obok butów ze skórzanej plecionki, 
które wypatrzyłam podczas jednej z eskapad.
Tak, tak, udaje mi się czasem wyrwać z domu ;)




Ostatnio w Solarze kupiłam broszkę flaminga.
Chociaż nieczęsto je noszę, ta zainteresowała mnie swoim kształtem.


Nawet perfumy pasują do reszty.
Za sprawą G. wróciłam do 
Euphorii CK. Oddaje mój stan :)


W tkmaxx znalazłam też donicę w ciemnym różu.
Są też moje kochane peonie...


Mogłabym tak dalej wymieniać, ale nie chcę Was męczyć nadmiarem tego koloru.
Zresztą innych też u nas nie brakuje. 
Pokój dzienny tonie w kwiatowych wzorach. Za to w kuchni beż i czerń.
Już teraz zapraszam do obejrzenia. Zdjęcia niebawem. 



Życzę Wam dobrego tygodnia :)
Pozdrawiam Wszystkich ciepło.

Kadry z kuchni cz. 2

Witam w ciepły, może już ostatni w tym roku taki weekend. Dziękuję za odwiedziny  i komentarze pod poprzednim postem. Cieszę się, ż...