piątek, 31 stycznia 2014

Wyjeżdżam ja i sofa też ;)



Witajcie Moi Drodzy

Kończy się tydzień pracy, ale w weekend nie zalegnę na sofie.
Jutro wyjeżdżam w daleką podróż, co więcej, kiedy wrócę sofy już nie będzie!
Idą zmiany :) Ach! Jak ja je lubię.


Dlatego dziś ostatnie zdjęcia z tym mebelkiem.
Zastąpi go narożnik, który pozwoli, mam nadzieję, stworzyć przytulny kąt 
do delektowania się kawą w większym gronie.


Skąd taka zmiana? To długa historia. Kiedyś opowiem.
Po przyjeździe pokażę Wam też nową.
Największe obawy mam odnośnie koloru, czy dobrze wybrałam?
Jak będzie wyglądać?....

Odratowany storczyk przeniosłam w bardziej eksponowane miejsce.
Skupia na sobie uwagę ;)
Ostatnio wypróbowałam nową metodę na piękne storczyki.
Kilka osób mnie już o nią pytało.
Podlewam raz w tygodniu wodą, która stoi spokojnie w konewce przez tydzień.
Wlewam ją do doniczki, która stoi w plastikowej osłonce, a ta znów w ozdobnej osłonce ;)
I uwaga: doniczka stoi zawsze w niewielkiej ilości wody!
Kiedy tylko przelewałam storczyk i po odcieknięciu wody wstawiałam do osłonki.
Teraz pozwalam im brodzić w wodzie....
Metoda zdecydowanie się sprawdza!
Pięknie kwitną, a nowe pędy rosną na potęgę. 



I znowu lampion..... ;)
Lekko industrialny, z ciemnej blachy.
Stary? Nowy? Skandynawski! :)



Dziękuję Wam Moi Drodzy za to, że tu zaglądacie i czytacie :)

Do zobaczenia!


marta 



wtorek, 28 stycznia 2014

Mały, biały...


Witam!

Małych, białych drobiazgów u nas nie brakuje,
ale to domek - latarnia jest ostatnio moim faworytem.
Kupiłam go jeszcze przed świętami w kwiaciarni kwiaty&miut, o której już wspominałam.




Postawiłam w przeciągu ;) 
A że cieszy oko, to zostanie na dłużej.
Profesor Rafał Ohme stwierdził, że nawet kiedy
 przyzwyczajamy się do obecności rzeczy miłych naszemu oku,
to podświadomie, pozytywnie reagujemy na ich obecność.
Dlaczego więc mamy sobie odmawiać tych, jak je nazwał, promyczków optymizmu? :)

Interesująca rozmowa z Rafałem Ohme w "Pani", numer lutowy.



Biała jest też donica z napisem La Vie en Rose.
Kupiłam od razu dwie i jedna trafiła do Mamy :)


Wstążkę z motywem serduszek dostałam od Siostry. 



Pomalowana na biało szafka nie doczekała się jeszcze uchwytów, 
wciąż szukam takich, które jej nie przytłoczą.




Najbardziej lubię momenty, kiedy siedzę na sofie w pokoju, 
a kątem oka widzę świecące się okienka :) 
Bardzo przyjemne wrażenie!



Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!


niedziela, 26 stycznia 2014

Wieczorową porą



Zaraz, zaraz... czy nie było już posta o takim tytule? 
Trzeci rok z Wami, więc może się zdarzyć :)
Zresztą powtórka dotyczy również tematu.
Dziś znów pokazuję biblioteczkę.

Tym razem jednak wieczorową porą, w zimowej aurze.
Taki widok rozpościera się teraz z okna. 
Siedzę za stołem i patrzę na ośnieżone drzewa...


Szkoda zasłaniać taki krajobraz, ale zdecydowałam się otulić okno 
bardziej konkretnymi zasłonkami. 
Wkrótce pokażę Wam jak bardzo zmienił się charakter tego,
 wydawałoby się, skandynawskiego wnętrza.


Po intensywnym tygodniu wróciłam z wojaży do domu. 
Zamknęłam się w nim i przez cały weekend nie wysunęłam nawet nosa ;)
 Ale za to wpuszczałam innych do środka.
Dziś z Asią przesiedziałyśmy i przegadałyśmy prawie cały dzień :)
Małe smakołyki, które przygotowałam na tą okazję pokażę niebawem.

Lektury zdradzają obszar moich zainteresowań i kierunek, który obejmę już wkrótce.
Aż trudno uwierzyć, że gdzieś jest cieplej niż tutaj ;)


Bardzo, bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.
Niezmiernie miło było je czytać!
Przez pewien czas miałam problem z odpowiedziami na Wasze pytania, nie mogłam ich dopisać.
Postaram się to teraz nadrobić :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę słonecznego tygodnia!


marta 


niedziela, 19 stycznia 2014

Do pracy...


Witam Wszystkich!

Dziękuję za liczne komentarze pod poprzednim postem
 i od razu informuję, że odpowiedziałam na życzenie Czytelników.
Pokazuję biblioteczkę, a właściwie mały pokój szumnie zwany gabinetem :)
wraz z zawartością....
  


Tutaj pracuję, czytam i zaszywam się, żeby skupić myśli.
Siadam przy starym stole babci... 
Atmosfera bardzo sprzyja :)


Niedawno wspominałam, że kupiliśmy dodatkowe regały na książki, które mimo poziomego układania nie mieściły się już na półkach. Niestety seria w naturalnym kolorze skończyła się, więc zdecydowaliśmy się na białe, drewniane regały Hemnes z Ikei.
Teraz jest w sumie pięć: dwa białe i trzy brązowe. Trzeba będzie zrobić kiedyś z nimi porządek ;) 




Kiedyś u Kasi zobaczyłam lampion, który mi się spodobał. 
Zrobiła dla mnie trzy takie same :)
Przepis jest prosty: tilajt posmarowany klejem i otoczony włóczką lub sznurkiem. Do tego przyklejone srebrne gwiazdki...


Ostatnio mam więcej pracy, ale z przyjemnością tu przebywam.
  Siedząc przy stole zawsze zapatrzę się na lasek za oknem...


Storczyki w oknie odpłaciły mi za opiekę pięknymi kwiatami. Trafiły do domu z transportu z Holandii,  jako nie nadające się do sprzedaży. Z miękkimi liśćmi, praktycznie bez pąków.
A tu proszę :) 
Na ścianie zrobiłam małą galerię. 
Stare, rodzinne dokumenty, karty z atlasów i prasy sprzed stu lat...


Nowe regały odciążyły stare półki, ale już powoli kończy się na nich miejsce i co dalej?


Na pewien czas powiesiłam w oknie zrobiony na szydełku kawałek obrusa?
Doczepiłam do niego szklane serca, które dostałam od cioci Ani.
Wkrótce będzie tu coś, co bardziej otuli okno.


 Ten maleńki, porcelanowy wazonik marki Krister 
z motywem dmuchawców znalazłam na targu staroci.



Nie zawsze jest tu jednak jasno i kolorowo.
Biblioteczkę wieczorową porą  i porcję czytanych lektur pokażę niebawem.

Tymczasem Wszystkim życzę miłego tygodnia!

Do zobaczenia!

marta




sobota, 11 stycznia 2014

Sama sobie


Witam!

Czas biegnie jak szalony i zaraz będzie połowa stycznia!
A u nas jeszcze świąteczne dekoracje i choinka, która czeka na rozbiórkę....



Świąteczne akcenty nie robią już takiego wrażenia jak w grudniu.
Atmosfera Bożego Narodzenia jest niepowtarzalna... i dobrze, trzeba się nastawić na nowe sprawy
 i wydarzenia.
Powoli obmyślam zmiany.
Najbliższy okres będzie obfitował w liczne wyjazdy, kiedy wrócę na dobre będzie wiosna ;)


Na targu staroci znalazłam takiego oto renifera. Koszyk jest z metalu
i pierwotnie chciałam go pomalować na biało, ale dałam mu spokój.
Myślicie, że to tylko świąteczna ozdoba?


Jednym ze świątecznych prezentów, a dostałam po prostu niesamowite w tym roku! był bon zakupowy
i bardzo się ucieszyłam bo pierwszy raz coś takiego otrzymałam i to całkiem nowe doświadczenie :)
Wybrać prezent dla siebie....
Ale jak przyszło do zakupów odezwało się moje niezdecydowanie ;)
W końcu wybrałam lampion.
No tak, w końcu co ja mogę kupić... setny lampion!!!
Sama mogłabym założyć już sklep!
Ale urzekł mnie jego przydymiony kolor, sami widzicie ;)


Są jednak i przydatne rzeczy: ręcznik oraz szal - komin.
Spodobało mi się połączenie kolorów :)
Poświątecznych zakupów było jednak więcej 
i starałam się nie kupować za dużo rzeczy do domu ;)
To bywa trudne!
Prezenty i zdobycze pokażę na pewno niebawem....


Zastanawiam się co mogłabym pokazać w następnym poście...
Życie w końcu nie kończy się na kuchni i pokoju dziennym ;)
A może biblioteczka?
Nie pokazywałam jeszcze nowych regałów na książki...
Co Wy na to?

Życzę Wam spokojnej niedzieli. Ja spędzam weekend pracowicie.
Choć nie do końca, zaraz przychodzą goście a i ciasto już zrobione....

Do zobaczenia Moi Mili!





poniedziałek, 6 stycznia 2014

Krystalicznie... kryształy i kryształki


Witam serdecznie!

Jak spędziliście świąteczny dzień?
My po królewsku :)
Właśnie wróciliśmy z pięknego koncertu kolęd.
Było też na jazzowo :)



Ostatnio wywołałam temat kryształów. Większości z nas kojarzą się z epoką PRL.
Wówczas były standardowym prezentem ślubnym i często
 zalegały w witrynach meblościanek.
Później słuch po nich zaginął. 
Spakowane do kartonów, upchnięte w piwnicy,
i zalegające w pawlaczach, zostały surowo potraktowane,
 jak wiele innych reliktów minionej epoki.
Dziś powracają na salony.
I chociaż zwolenniczką tych czasów nie jestem, zaczęłam łaskawiej patrzeć na kryształowe drobiazgi.
Zresztą, my też w prezencie ślubnym dostaliśmy kryształy :)


Już od kilku miesięcy za sprawą sąsiadów mam okazję oglądać pokaźny zbiór kolorowych kryształów.
Widuję je również w zagranicznych katalogach wnętrzarskich, 
natomiast ze świecą ich szukać w domach młodych Polaków.
Niechciane kryształy z domu rodzinnego G. przechwyciłam w drodze.
To był dopiero początek :) 


Wkrótce o moim zainteresowaniu dowiedziała się Ciocia Gosia i Kasia i to one podarowały mi kolejny zbiór :) Czego tu nie ma! Małe i duże miseczki. Jedna na czekoladę, inna na owoce (ma wzór owoców). Mniejsze i większe wazony, pudełeczka.


Oczywiście daleko mi do typowych wystawek, będę się delektować
 aranżując pojedyncze egzemplarze. 



Zauważyliście nowe obrazki na ścianach? 
Nareszcie są :) Niedawno oprawione ryciny.
Bardzo się z nich cieszę i na pewno jeszcze o nich napiszę.

A tu kolorowy okaz....


Kończy się dla mnie czas odpoczynku, a zaczyna bardzo intensywny okres.
 Przede mną wiele wyzwań.
Ten rok będzie pełen wrażeń. Już to wiem!
Jutro pierwszy dzień reszty mojego życia :)


A tutaj, za zgodą miłych sąsiadów, kolekcja kryształów.
Uwielbiam ten czarny wazon i bordowy dzban. Niebanalne wzory i kolory :)
Na takie będę polować! 




Pozdrawiam ciepło i życzę dobrego początku tym, którzy jutro startują!

marta

piątek, 3 stycznia 2014

Całkiem nowy


Witam w nowym roku!
Witam z Wami kolejny rok już trzeci raz :)
Tak, tak, czas leci...

Jak się czujecie w 2014? 
Chciałabym, żeby następne miesiące wyglądały tak, jak te dni :)
Spokojny sen, długie spacery, kino, spotkania, zakupy....



Po świętach zostało niewiele pierników.
Zdążyłam juz złamać jedno z noworocznych postanowień i upiekłam ciasteczka.
Tak, żeby w bombonierce coś było ;)
Czekoladę z życzeniami dostaliśmy od Siostry.


Na podsumowania jeszcze przyjdzie czas, a jest co wspominać :)
Tymczasem skupiam się na tym co tu i teraz.


Kuchennych migawek ciąg dalszy ...


I z bliska to, czego z reguły się nie pokazuje... 


Niedawno "przechwyciłam" od rodziny kilka kryształów.
Coraz bardziej mi się podobają.
Dzisiaj dotarła do mnie kolejna partia, bo "poszło" w świat, że jestem nimi zainteresowana :)
Wszystko pokażę Wam wkrótce, 
tymczasem prezentuję szklaną cukiernicę. 


Na ten kolejny, dłuuugi weekend Życzę Wam dużo odpoczynku i słońca,
które ostatnio coraz częściej wychodzi zza chmur!
Taką zimę lubię :)

marta


Kadry z kuchni cz. 2

Witam w ciepły, może już ostatni w tym roku taki weekend. Dziękuję za odwiedziny  i komentarze pod poprzednim postem. Cieszę się, ż...