poniedziałek, 31 grudnia 2012

Spontanicznie



To jest spontaniczny post, tak jak spontaniczna była wyprawa do Berlina.
Bo gdzie można pojechać po Świętach?
Na przykład na... jarmark świąteczny ;)


Nikt tak jak my, z Asią umiemy nie liczyć czasu
i niespiesznie włóczyć się chłonąc klimat i zachwycając się każdym drobiazgiem 
na stoiskach z rękodziełem :)
Od drobiazgów, po prawdziwe, małe dzieła sztuki.


Nie myślcie, że można było kupić coś na przecenie, o nie!
Ciekawe jest to, że odwiedzający kupowali świąteczne ozdoby, 
jak gdyby  Święta miały być dopiero za kilka dni!


Warto było poczuć tą przyjazną atmosferę i zobaczyć tylu uśmiechniętych ludzi.
Bo życzliwości, ze strony innych, której tu było pełno, niestety w okolicach Świąt u nas często brakowało :(


Nasze zainteresowania skupiły się w dużej mierze na kuchni ;)
Spróbowałyśmy parę nowych przekąsek.
Ale kiełbaskę z łosia zjadłam nieświadomie ;)
Przysięgam!


Małe, ręcznie wyrabiane chlebki...


Tradycyjne napoje i oczywiście grzane wino...


Frytki ze słodkich ziemniaków, marcepan, nugat....


Od ilości tych kulinarnych atrakcji kręciło się w głowie, a wszyscy częstowali i zachęcali do zakupu.


Odwiedziłyśmy również parę sklepów. Pozachwycałam się dodatkami do domów,
znalazłam sztućce z kolorowymi trzonkami, w kropki, paski itp.
Cena była jednak niemoralna. Kilkanaście euro za jedną sztukę! 
I chociaż początkowo miałam w ręku całą garść, snując plany 
pokazania Wam wszystkiego na blogu, grzecznie odłożyłam je z powrotem na półkę ;)


Przekonałam się także gdzie jest to, czego u nas nie ma :)
Można tam znaleźć naprawdę wiele oryginalnych akcesoriów, ozdób.
Tym razem pomyślałam jednak o sobie, nie o domu. 
A raczej Asia pomyślała o mnie namawiając mnie 
do kupna kolczyków - koron w galerii o zabawnej nazwie Kiss the frog :)
Pokażę je niebawem :)


Poznajecie te puszki? To herbatka z przesłaniem. Nie uwierzycie 
ile czasu zajęło mi wybranie jednej z nich!
Zgadnijcie, który kolor zwyciężył?
Asia nie miała tego problemu, kupiła trzy!

Wszystkiego Dobrego w Nowym 2013 Roku!
Spełnienia marzeń i planów...
życzę
Wszystkim Czytelnikom

Dziękuję za ten 2012 spędzony razem!



czwartek, 27 grudnia 2012

To nie koniec!



Chociaż 27 grudzień mówi sam za siebie,
to nastrój świąteczny jeszcze trwa.
Widać go zresztą w każdym zakątku domu....


Ze względu na przygotowania do Świąt trudno było zrobić i pokazać zdjęcia kuchni.
 Niniejszym czynię to teraz....



Przy okazji pierwszy raz prezentuję srebrny kinkiet, który kupiłam w Almi Decor.
Kosztował prawie 300, zapłaciłam za niego 60 zł. To rozumiem :)
Wcześniej kabel zakrywałam dużą ramą na zdjęcia.
Nareszcie mam dodatkowe oświetlenie, którego w kuchni wciąż mi brakuje. 
Dlaczego nie zrobiłam dodatkowej lampki nad zlewem?...
Oto jest pytanie, które wciąż sobie zadaję...


Jednym z świątecznych prezentów jest biały czajnik. 
Ile ja się bezskutecznie takiego naszukałam!
Bratu się udało :)
Wiklinowy wianek pochodzi z pepco.
 Oderwałam mu podstawę i powiesiłam na czerwonej aksamitce.
W środku pokazywana wcześniej bombka z Villeroy & Boch.


Gwiazdkę i serducho kupiłam przypadkiem w P&P za kilka złotych.
Wstawiłam do nich białe, smukłe świeczki z Almi Decor.
Szyszka z lasku obok :)


Czerwony, haftowany obrus z świątecznym zaprzęgiem jest z sh. 
Dopełnia czerwony wystrój kuchni...


Podobnie jak w ubiegłym roku w kuchni powiesiłam białe zasłonki z ludowym haftem.


Okno oświetla anioł.


Lniana makatka z jemiołą (Mistel) wisiała kiedyś w skandynawskim domu :)


Teraz już na spokojnie, nie spiesząc się cieszę się świąteczną atmosferą domu.
Pogryzam pierniki i rozkoszuję się wolnym czasem.
Już kolejny rok mam w tym okresie urlop. 
I to wspaniały czas!

W następnym poście pokażę najciekawsze, świąteczne znalezisko...
i nie będzie czerwonego ;)
Zapraszam!


niedziela, 23 grudnia 2012

Dobre życzenia


Kochani!

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia
życzę Wszystkim Dobra,
tak wielkiego, żebyście ledwo mogli je unieść na swoich plecach,
jak Święty Mikołaj worek z prezentami ;)
Poczujcie Jego fantastyczny ciężar,
a jeśli będzie Wam za ciężko ;)
oddajcie Je innym.
Bo to jedyna rzecz, która się mnoży, kiedy się ją dzieli...

Przesyłam moc Dobrych Życzeń 
Rodzinie, Przyjaciołom, Znajomym, a przede wszystkim Czytelnikom,
którzy od roku odwiedzają mój dom, nawet jeśli mieszkają 
w różnych częściach świata.
Z Wami jest piękniej, ciekawiej, raźniej i weselej.

Wesołych Świąt!  


Ten naturalny stroik zrobiłam na podstawie z patery legendarnej firmy turystycznej, 
którą otrzymałam od rodziny.
W tle drewniany świecznik z targu staroci z wyciętymi gwiazdkami. 
Przemalowałam go na szary kolor, a świece ozdobiłam piernikami w gwiazdki.


Wczoraj uporałam się z pakowaniem prezentów.
Prawie wszyscy mają identyczne pakunki, bo papier w biało - czerwone paski,
który kupiłam w Ikei nigdy się nie kończy! ;)


A jeden prezent już rozpakowałam, nieświadomie wprawdzie, 
bo się go nie spodziewałam. Od Tchibo dostałam życzenia, 
zapas kawy na całe Święta i filcową torbę na laptopa.
Dziękuję trzem Śnieżynkom :)


Znany i lubiany przez wiele wnętrzarskich blogerek motyw sweterka
pojawił się u mnie na choinkowych świecach.



Uwielbiam ludowe motywy. W domu są głównie te skandynawskie, 
ale bombka z kolorowym kogutem to nawiązanie do polskiej sztuki ludowej i łowickich wycinanek.
Mam nadzieję, że to dobry początek kolekcji....


Konika na biegunach wypatrzyłam w witrynie kwiaciarni i od razu po niego wstąpiłam.
Lampka oliwna to pamiątka po Babci i Dziadku.
 Zawsze się paliła podczas rodzinnych uroczystości....


Oprócz pierników, zrobiłam też ciastka z żurawiną
Trafiły do bomboniery, ale to nie koniec pieczenia.
Zapowiada się długa noc ;)


Niedługo znów pokażę kilka świątecznych ujęć z innych zakątków domu.

Tymczasem świętowanie czas zacząć!

Do zobaczenia!






środa, 19 grudnia 2012

Świąteczna poczta



Witam ciepło bo idzie już następna fala mrozów :)

Wpadam na chwilkę, żeby pokazać świąteczne kartki.
Podziwiając wszelką twórczość blogowych koleżanek i rozmaite talenty
postanowiłam zrobić coś samodzielnie.



Są proste, skromne, ale od serca....


i najważniejsze: już jadą do adresatów :)


Linkę do zawieszania kupiłam wieki temu w Szwecji,
 w sklepie z przydatnymi i prostymi dodatkami do domu.
Teraz wykorzystałam ją pierwszy raz :)
Mam nadzieję, że nie pozostanie pusta ;)


Życzę Wam skrzynek pełnych dobrych życzeń!

Ja od niedawna mam własną, więc często do niej zaglądam ;)


Nie przeszkadzam Wam dłużej w świątecznej krzątaninie.
Ja mam przed sobą tyle zadań, że... usiadłam, piję kawę i zbieram siły do pracy ;)

Do zobaczenia!


niedziela, 16 grudnia 2012

Skandynawski kącik


Słowo się rzekło. 
W ostatnim poście obiecałam Wam pokazać skandynawski kącik.
I jest...


Ta zimowa kompozycja różni się trochę klimatem
 od prezentowanych wcześniej czerwieni w bardziej tradycyjnym wydaniu.
Dlaczego skandynawski? 
Bo wykorzystałam proste ozdoby i materiały z czego słynie ten styl.


Kącik, to tak naprawdę nieduża ściana w przedpokoju, pomiędzy schodami, a kuchnią.
Zazwyczaj stoi tam duża latarenka, a od niedawna stary, pomalowany przeze mnie stołek,
który stał się podstawą dekoracji.


Większość tych rzeczy  jest już w domu dłużej, ale lampion z kory 
i biały renifer to tegoroczne nabytki.


Świeczek szyszek zawsze szkoda mi zapalić. 
Cieszą moje oczy już od zeszłego roku ;)


No i pierniki...hmmm... trudny temat,
bo skończyło się w szpitalu... 


Ale się nie poddałam i dwa dni  później dokończyłam pieczenie :)


Połowa już zniknęła, bo znaleźli się amatorzy twardych pierników :)


Weekend upłynął na przyjemnościach, miłych spotkaniach
 i proszonych obiadkach. Zrobiłam też kilka świątecznych kartek,
które pokażę Wam niebawem. 
Zaczynam odliczać czas do Świąt!

Do zobaczenia!


wtorek, 11 grudnia 2012

Keep calm and...



and be merry :)

Okres świątecznych przygotowań to dla Was czas radości, czy wręcz przeciwnie,
denerwujecie się ilością stojących przed Wami zadań?
Zaplanowanie zakupów, przygotowanie potraw, sprzątanie i dekorowanie,
prezenty! I na wszystko zostało już niewiele czasu...

Ale czasami wystarczy przypomnieć sobie sens tych Świąt zawarty w ich nazwie
i od razu robi się  cieplej na duszy :)



Mnie rozgrzały upominki od Siostry przysłane z daleka....
Keep calm and be merry , po prostu ;)


W tym roku do domu zajrzało kilka jelonków. 
Tego rogacza znalazłam w nowo odkrytym sklepie z dodatkami do wnętrz. 
Wyniosłabym stamtąd o wiele więcej, wierzcie mi ;) 


Spontanicznie, pod pozorem zjedzenia obiadu w szwedzkiej restauracji zwabiłam M. do Ikei :)
Tym razem moje największe zainteresowanie wzbudziły świąteczne ozdoby.
Tak jakoś wyszło, że wszystko w kropki!



Zanim bombki trafią na choinkę, postoją w misie, tutaj też cieszą oko.
Powoli dekoruję też lampiony. 


Piękna, czerwona bombka to prezent od Zosi, mojej chrześniaczki.
Do zdjęcia pozuje zawieszona na gałązce modrzewia,
ale użyłam jej do wieńca, który zawiesiłam w kuchni.


I znowu kropki i czerwony kolor....


W następnym poście pokażę jak wygląda przedpokój
 w skandynawskim, świątecznym wydaniu. Zamiast kropek będą gwiazdki i obiecuję
nie będzie czerwonego! ;)

Pozdrawiam ciepło!


piątek, 7 grudnia 2012

Oczekiwanie


Witam ciepło!

Jak przygotowania do Świąt?
Daliście się porwać nastrojowi?

Ze względu na natłok pracy i późne powroty do domu,
kwestia świątecznych dekoracji nadal pozostaje otwarta 
Ale spokojnie! Powoli, powoli do przodu....

Wyciągnęłam już ze strychu świąteczne ozdoby
i w myślach ubieram choinkę ;) 
A bombki można spotkać w każdym zakątku,
nawet w kuchni...


Czerwone, w kształcie serca ze szkła mercury 
wypatrzyłam podczas codziennych zakupów. 
Cukierki złapane w biegu z dworca wraz z kawą ze Starbucksa. 
Jak wiecie, jestem obecnie szczególnie wyczulona na kolor czerwony :)


Kieliszki do jajek Green Gate to ubiegłoroczny upominek od Utki, 
chociaż jajka wolę na twardo, to charakterystyczny wzór przyciąga uwagę :)
Szklany klosz: Handmade in Poland - nareszcie coś od nas ... . 



Wzór toile de jouy też u mnie znajdziecie.
 Oprócz ocieplacza na czajnik, który pokazałam w ostatnim wpisie na blogu, 
są jeszcze talerze do zupy oraz mniejsze, do ciasta.
Wszystko stłoczone w witrynie.


Mlecznik, który uwielbiam jest z Riviera Maison, 
podobnie jak talerzyki - rybki, na przykład na śledzika :)


Spojrzenie z perspektywy i klosz w całej okazałości.


Konfiturki i miodzik na małego głoda :)


Naczynia do zapiekania, od cioci Celinki.
 Przebyły drogę przez Atlantyk 
nie przypuszczając jak dobrze wpiszą się w kuchenny klimat.


Na większości blogów już zima w pełnej krasie, mnie też otacza już śnieg i lód.
Życzę Wszystkim radosnego okresu przedświątecznego. 
Czasem czas oczekiwania jest najpiękniejszy :)

To mój setny post na blogu, bardzo się cieszę, że jesteście, czytacie i komentujecie
proszę o więcej :)

Ciepłe pozdrowienia dla Wszystkich Czytelników!


Kwiaty, krzewy ... w domu

Witam ciepło! Właściwie to dzięki pięknie wydanej książce "O kwiatach", którą kupiłam podczas Święta kwiatów  inaczej sp...